odchylam łupinę
kruszy się jak śnieg
pod saniami
pachnie ziemią
skutą lodem
czekaniem
rozbijam grudę na języku-
zalewa mnie noc
gęsta od śpiewu
ludzi i zwierząt
(światło lamp tonie w oczach chłopca
odbija się we mnie)
odchylam łupinę
obdzielam nią sarny
(kruk przeszył rdzawe niebo
wszystko wraca do siebie)
ziemia rozbita rozgniewana
zabiera co swoje
(chłopcze, czy nikt cię nie nauczył życia)
wkładasz trud
wyciągasz kości
-
- Nasze rekomendacje
-
-
czas kurczy się do białej
niezapisanej kartki kiedy myśl
przysiada na westchnieniu
Lucile
UWAGA!
JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
[email protected]
PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
-
- Słup ogłoszeniowy
-
-
PYTANIE DO WSZYSTKICH.
CZY KTOŚ MA POMYSŁ NA SENTENCJĘ MIESIĄCA?
Więcej informacji
JAK SIĘ PORUSZAĆ POMIĘDZY FORAMI? O tym dowiesz się stąd.
ozime
- eka
- Posty: 18982
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
ozime
Pewnie nietrafny będzie odczyt, idę tu intuicją.
Najogólniej: jare to życie.
Ozime to śmierć.
Podmiot próbuje zamrożone ziarno poczuć, zobaczyć, nakarmić nim siebie i to, co trwa na powierzchni.
I dostrzega w relacji "ozimych i jarych" korzystny związek. Chociaż zawsze ktoś traci.
Trudny wiersz dla mnie.
I piękny.
Najogólniej: jare to życie.
Ozime to śmierć.
Podmiot próbuje zamrożone ziarno poczuć, zobaczyć, nakarmić nim siebie i to, co trwa na powierzchni.
I dostrzega w relacji "ozimych i jarych" korzystny związek. Chociaż zawsze ktoś traci.
Trudny wiersz dla mnie.
I piękny.