• Nasze rekomendacje
  •  
    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected]
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     
  • Słup ogłoszeniowy

Coś niecoś

Opowieści pisane prozą - nie powieści
ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
nie
Posty: 1632
Rejestracja: 03 paź 2014, 14:07
Płeć:

Coś niecoś

#1 Post autor: nie » 26 lis 2025, 22:08

Brzask. Hipertrofia bieli wdziera się przez nieszczelne okiennice, rozjarzyć chce przespane myśli. Bezwiednie przecieram oczy. Hurgot tramwaju za ścianą, raptowny i nieubłagany, oznajmia, że czas bieżący ruszył z kopyta. A jakże by chciał cofnąć się, zwinąć w kłębek, ale nie ma ku temu potrzeby. Wstaję.

​W głowie gmatwanina snów. Majaczył mi się ówczesny literacki impresario, ten rębajło słowa, kędzierzawy szwarccharakter. Krzyczał coś o aksjologizacji sztuki. Farsa. Domorosła psychologia snów, nic więcej. Czcze domysły.

​W kuchni zapach kawowy. Czarna gęstwina w filiżance. Siorbię łapczywie. Gorzka uwaga na dnie języka: to tylko reakcyjna atmosfera poranka. Mimowiednie spoglądam przez okno. Ulica. Mrowie ludzkie wlecze się po omacku.

​Oto idzie on. Dystyngowany, w opończy mimo upału – ewenement na skalę dzielnicy. Bacznie go obserwował pies sąsiada, szczekliwie komentując każdy krok. Ten człowiek to relikt, filar dawnego świata. Kłania się taktownie jakiejś damie. To niegdysiejsza aktorka, teraz neurotyczka z pretensjonalnym pudlem. Recenzować wdzięki jej już nie sposób, czas dewastuje wszystko do cna. Adieu, Rosjo! – wykrzyknął kiedyś do niej na scenie, a teraz? Teraz to bezprzedmiotowa rozmowa gestów. Ciało staje się nieforemne, pamięć płochliwa.

​Wychodzę. Deszcz polatuje, mrzawka osiada na wybrukowanym czymś chodniku. Błądzę. Myśli to solilokwium, nieskoordynowane rojenia. O to właśnie chodzi. O ten kierat, ten znój. Prześwituje przezeń nicość świata.

​Przechodzę obok witryny. Lustruję swoje odbicie. Mizerny, osowiały. Nie wchodziło w rachubę, bym dziś wyglądał jak luminarz. Raczej jak ofiara naprężenia nerwowego. Zgorszona matrona z siatkami popatruje z ukosa. Czego? Dworować sobie chce? Nie poważyła się zapytać. Iście królewskie milczenie z mojej strony. Afront? Bynajmniej.

​Wchodzę do kawiarni. Zgiełk, rozgardiasz, raban. Owe pojawiające się co i rusz gwiazdy towarzyskie, ten blichtr, ta pozerka. Siedzę. Wspominki wracają. Ty. Twoja kurza twarz – nie, to obelżywość – twoja twarz o nietuzinkowym powabie. ckliwy sentymentalizm mnie ogarnia. Ułuda. To był tylko miraż, epizod zgoła nieważny w ogólnym rozrachunku. A jednak... Sążnisty list, który pisałem w myślach, nigdy nie został wyartykułowany.

​Kelner podchodzi ospale, z właściwą mu gnuśnością.
– Pan raczy żartować? – pyta, patrząc na mój napiwek.
– W rzeczy samej – odpowiadam z przekąsem. – Pieniądz to konwencja, umowny znak, abstrakt. Nie wyznaję się na walucie, wyznaję się na mgławicach i paradoksach.

​Wychodzę. Ulica znowu mnie połyka. Meandry miasta. Idę, niosąc swój bagaż, uwikłany w coś, czego nie umiem nazwać. Mozaika chwil. Kropka.
Okres ważności moich postów kończy się w momencie ich opublikowania.

Awatar użytkownika
eka
Posty: 18770
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Coś niecoś

#2 Post autor: eka » 27 lis 2025, 14:23

nie pisze:
26 lis 2025, 22:08
Idę, niosąc swój bagaż, uwikłany w coś, czego nie umiem nazwać. Mozaika chwil. Kropka.
Ja aktualnie w mus bratania się z antybiotykiem, no konkret, nie?
Hm, mózg od kaszlu wpada w cykliczne wibracje, ciężko mu łączyć zamysł w akapitach. Od analizy zawsze wolałam swobodne interpretowanie tekstu, więc może mimo niepełnosprawności coś posklejam.
____________________
Coś niecoś od świadomości, dobry trop?

Awatar użytkownika
eka
Posty: 18770
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Coś niecoś

#3 Post autor: eka » 27 lis 2025, 14:36

nie pisze:
26 lis 2025, 22:08
Brzask. Hipertrofia bieli wdziera się przez nieszczelne okiennice, rozjarzyć chce przespane myśli. Bezwiednie przecieram oczy. Hurgot tramwaju za ścianą, raptowny i nieubłagany, oznajmia, że czas bieżący ruszył z kopyta. A jakże by chciał cofnąć się, zwinąć w kłębek, ale nie ma ku temu potrzeby. Wstaję.
Refleksja nad myślami, pobudzone zewnętrznymi bodźcami, tworzą iluzję początku, nowego rozdania, ubezwłasnowolnienia.
nie pisze:
26 lis 2025, 22:08
W głowie gmatwanina snów. Majaczył mi się ówczesny literacki impresario, ten rębajło słowa, kędzierzawy szwarccharakter. Krzyczał coś o aksjologizacji sztuki. Farsa. Domorosła psychologia snów, nic więcej. Czcze domysły.
Sny w interpretacji obudzonego JA, czyli racjonalnej samoświadomości.
(dalej będzie później)

Awatar użytkownika
eka
Posty: 18770
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Coś niecoś

#4 Post autor: eka » 28 lis 2025, 10:38

nie pisze:
26 lis 2025, 22:08
W kuchni zapach kawowy. Czarna gęstwina w filiżance. Siorbię łapczywie. Gorzka uwaga na dnie języka: to tylko reakcyjna atmosfera poranka. Mimowiednie spoglądam przez okno. Ulica. Mrowie ludzkie wlecze się po omacku.
Świadomość nawet się przed sobą przyzna, że ów zapach jest co najmniej plusem, ale... użyte metafory sprowadzą doznanie do bezradności.
nie pisze:
26 lis 2025, 22:08
Oto idzie on. Dystyngowany, w opończy mimo upału – ewenement na skalę dzielnicy. Bacznie go obserwował pies sąsiada, szczekliwie komentując każdy krok. Ten człowiek to relikt, filar dawnego świata. Kłania się taktownie jakiejś damie. To niegdysiejsza aktorka, teraz neurotyczka z pretensjonalnym pudlem. Recenzować wdzięki jej już nie sposób, czas dewastuje wszystko do cna. Adieu, Rosjo! – wykrzyknął kiedyś do niej na scenie, a teraz? Teraz to bezprzedmiotowa rozmowa gestów. Ciało staje się nieforemne, pamięć płochliwa.
Dostrzeganie siły odmienności, niemniej te obserwowane kwiaty na bagnie rozkładają się w każdej odsłonie. W czasie. W pamięci.
nie pisze:
26 lis 2025, 22:08
Wychodzę. Deszcz polatuje, mrzawka(mżawka) osiada na wybrukowanym czymś chodniku. Błądzę. Myśli to solilokwium, nieskoordynowane rojenia. O to właśnie chodzi. O ten kierat, ten znój. Prześwituje przezeń nicość świata.
Monologi wewnętrzne mysli, tu uporządkowane solilokwium. Czyli na scenie, no fakt, przecież czytam je i rozumiem. Czyli skoordynowane jednak. W kieracie pisania, i po co komu?
Po co? To już muszą, te myśli, zapytać moich, inaczej pewności nie nabędą.

Kolejne akapity, kolejne diagnozy i autodiagnoza finalna.

Zrównanie myśli ze świadomością.
Być może mózg ma mnie, a nie ja ten biologiczny reaktor emocji i refleksji.
Być może. Pewności brak.

ODPOWIEDZ

Wróć do „OPOWIADANIA”