Nad mogiłą cicho, bez żegnaj, liść porzuca gałąź.
Jakże posmutniała. Biedna, nerwowo przelicza
złociste maluchy. Jak przeżyje rozstanie,
gdy wszystkie odlecą?
Czarna, naga, bezlistna, przez wiatry smagana,
dotykiem mrozu ścięta, zapłacze się sama.
Zawieruchy zapragnie, zamieci, zawiei,
by pod ciężarem śniegu runąć pod pień
i zgnić...
jak martwe dzieci.
-
- Nasze rekomendacje
-
-
czas kurczy się do białej
niezapisanej kartki kiedy myśl
przysiada na westchnieniu
Lucile
UWAGA!
JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
[email protected]
PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
-
- Słup ogłoszeniowy
-
-
PYTANIE DO WSZYSTKICH.
CZY KTOŚ MA POMYSŁ NA SENTENCJĘ MIESIĄCA?
Więcej informacji
JAK SIĘ PORUSZAĆ POMIĘDZY FORAMI? O tym dowiesz się stąd.
Rozłąki
-
Marcin Sztelak
- Posty: 5205
- Rejestracja: 21 lis 2011, 12:02
Rozłąki
Smutno, mrocznie nawet, krótko i treściwe.
- Mchuszmer
- Posty: 870
- Rejestracja: 26 paź 2015, 21:15
Rozłąki
Wow. Przecież ten tekst to byłaby perełka na slamie poetyckim.
Zelektryzowało mnie to napięcie między 1. a 2. strofą, świetne sprzężenie tkliwego początku i tego agresywnego praktycznie rymu, desperacji, pójścia w nagą dosłowność wreszcie. Są rzeczy, z którymi się nie da pogodzić, bo byśmy siebie chyba utracili. O tym, co w puencie pada, pomyślałem właśnie będąc przy pierwszej cząstce, gdzie gałąź wzięła na siebie uosobienie, które prawie andersenowsko zabrzmiało, choć w tym miejscu można czytać też o opuszczonym grobie, ginącej pamięci. Wiersz z pewnością do powrotów:)

Zelektryzowało mnie to napięcie między 1. a 2. strofą, świetne sprzężenie tkliwego początku i tego agresywnego praktycznie rymu, desperacji, pójścia w nagą dosłowność wreszcie. Są rzeczy, z którymi się nie da pogodzić, bo byśmy siebie chyba utracili. O tym, co w puencie pada, pomyślałem właśnie będąc przy pierwszej cząstce, gdzie gałąź wzięła na siebie uosobienie, które prawie andersenowsko zabrzmiało, choć w tym miejscu można czytać też o opuszczonym grobie, ginącej pamięci. Wiersz z pewnością do powrotów:)

mchusz, mchusz.
-
Alek Osiński
- Posty: 6589
- Rejestracja: 01 lis 2011, 23:09
Rozłąki
Pięknie opisane, Ewo. Ale czyż w istocie nie jest tak, że owe barwne fatałaszki
zrzucane przez drzewo to tylko szumna, godowa szata, a prawdziwe dzieci
skrywają się w pestce bądź nasionie?

zrzucane przez drzewo to tylko szumna, godowa szata, a prawdziwe dzieci
skrywają się w pestce bądź nasionie?
