• Nasze rekomendacje
  •  
    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?

    Dziś Elka poleca wiersz Leona pt. ''Renowacje'' .




    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected]
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

Daleki

ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
tabakiera
Posty: 3284
Rejestracja: 15 lip 2015, 20:48
Płeć:

Daleki

#1 Post autor: tabakiera » 28 cze 2020, 22:19

Uwielbiam, gdy Budda się śmieje.
To jakby sens schodził na ziemię
bez sztampy, bez modlitw, wprost bosssko.

Ubóstwiam tę nutę beztroską
w rechocie gołego grubasa.

Oj, znacznie popuścił on pasa,
być może się upasł w nirwanie.

Mój Boże, mój Jahwe, mój Panie,
czy możesz obdarzyć mnie śmiechem?

To padół. Ty na nim człowiekiem.

Awatar użytkownika
biegnąca po fali
Posty: 2227
Rejestracja: 08 kwie 2016, 18:24

Daleki

#2 Post autor: biegnąca po fali » 29 cze 2020, 14:04

O. Zawsze twierdziłam, że nasza religia jest smutna. I sztuczna. Utarte regulki, klepanie wciąż tych samych modlitw. A taki gospel na przykład. Cudo.

Podoba mi się ten wiersz. Podoba mi się też stosunek Autorki do tego co wokół.
i przeszłość
dopóki widać ślady

AS...


za zamknięciem powiek wolność
o której nie umiem myśleć

witka

Wszebor
Posty: 79
Rejestracja: 23 kwie 2020, 14:14

Daleki

#3 Post autor: Wszebor » 29 cze 2020, 15:12

Warto się śmiać , radość to zdrowie ale i warto się też i zamyśleć się nad życiem, to wszystko jest człowiekowi potrzebne.
Ten wiersz wytwarza dobry nastròj .

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
tabakiera
Posty: 3284
Rejestracja: 15 lip 2015, 20:48
Płeć:

Daleki

#4 Post autor: tabakiera » 29 cze 2020, 18:08

Ewo, Wszeborze, dzięki za wizytę i ciepłe słowa.

To taki lekki tekst, właśnie mający nastrój poprawić.
Porządkowałam zdjęcia i pamiątki z moich podróży i trafiłam na mnóstwo śmiejących się figurek Buddy.
Mam do niego pewną słabość.
Zawsze mnie rozwesela, normalnie banan.

Podoba mi się ta filozofia.
Nie, żebym tam zaraz miała się w nią bardzo wgłębiać i się jej oddawać, ale na pierwszy, drugi i trzeci rzut oka jest kusząca.

Męczeństwa nie lubię.

:)

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12277
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Daleki

#5 Post autor: eka » 29 cze 2020, 18:48

:) Ode mnie, ino człeka, coby jednak na padole ciut się rozjaśniło:)
Zderzasz dwie wielkie religie, dwóch Bogów w kilku wersach, i to jest naprawdę wielka zaleta tego tekstu. Z detalu w całość. Oczywiście oczyma podmiotu, w końcu wiersz nie jest esejem, czy tam inną mądrą rozprawą, a jedynie refleksją wyłapującą bardzo istotną różnicę.
Tyle, że uśmiech Buddy to nie tzw. radość życia, lekka, pozytywna, emocjonalna reakcja itp.
Baaardzo trzeba się 'napracować', aby mieć buddyjski katalog cierpień (duhkha) w nosie. Książę Budda uciekł, bo nie mógł znieść cierpienia swoich poddanych, w medytacje, nirwany itp. izolacje od realu.
Dzięki za ten wiersz, bo uświadomił mi, dlaczego nigdy tej filozofii nie kupię. Dystans wobec cierpienia innych, ta asertywność buddystów, bo owszem pomagają (filantropia np.), ale potrafią się totalnie wewnętrznie odłączyć. Rozumiesz na pewno, o co mi chodzi.

Naprawdę ciekawy i bdb dobrze napisany wiersz. Brawo!

elka
Posty: 387
Rejestracja: 21 cze 2019, 21:38

Daleki

#6 Post autor: elka » 29 cze 2020, 19:46

A ja lubię męczeństwo. Jest w tym pewien heroizm, kiedy weźmie się pod uwagę losy pierwszych chrześcijan, a i teraz, gdy chrześcijaństwo stało się obiektem drwin, tym bardziej czuję wiarę i siłę.

Dlaczego ten wiersz nie w rymowanych, kiedy ja tu widzę gładko płynący rym?
Kiedy odejdę czytać wiersze pisane przez Anioły - zapomnę, że uczyłam się pływać w kałuży.

Awatar użytkownika
tabakiera
Posty: 3284
Rejestracja: 15 lip 2015, 20:48
Płeć:

Daleki

#7 Post autor: tabakiera » 29 cze 2020, 22:14

Eko i Elko, dzięki.

Figurka śmiejącego się Buddy wywodzi się bardziej z folkloru, niż z kultu.
Eko, z moich spostrzeżeń wynika, że każda religia próbuje rozstrzygnąć i wytłumaczyć to, z czym człowiek sobie nie za bardzo radzi bez siły lub filozofii, jaką daje wyznanie lub ukierunkowanie myśli przez guru.
A człowiek nie radzi sobie z cierpieniem.
Potrzebuje też dekalogu.
I nieśmiertelności, najlepiej.
Albo przynajmniej perspektyw jakiegoś istnienia po tym życiu.

Spokój mnichów buddyjskich nie jest łatwy do osiągnięcia, moim zdaniem wynika nie tylko z oświecenia, ale przede wszystkim z umiejętności zdystansowania się.
Podoba mi się ich spokój.
Podoba mi się ich stosunek do istot żywych, nawet jeśli wynika z wiary w reinkarnację.
Nie jestem w stanie ogarnąć tych poszukiwań prawd i stanów obcowania z wiedzą, to zbyt kosmiczne.
Pozostawienie rodziny i poszukiwanie prawdy z misą żebraczą nie przekonuje mnie.
No i niestety, w ich rozgłośniach często pojawia się kwestia datków.
Misa musi być pełna, jak w każdej świątyni.
Życie.

A, i jeszcze podoba mi się, że Buddą może być każdy.

Elko, chyba powinien być w rymowanych, dla mnie to bez różnicy.
Nie jest tradycyjny, to nie sonet, nie tren, nie oda.
Z segregacją mam problem od zawsze.

:kofe:

elka
Posty: 387
Rejestracja: 21 cze 2019, 21:38

Daleki

#8 Post autor: elka » 29 cze 2020, 23:04

A to ode mnie zamiast komentarza.

''Najbardziej zaskakuje mnie człowiek. Bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc.''
(Dalajlama)
Kiedy odejdę czytać wiersze pisane przez Anioły - zapomnę, że uczyłam się pływać w kałuży.

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12277
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Daleki

#9 Post autor: eka » 01 lip 2020, 20:25

O cierpieniu najszerzej właśnie w buddyzmie, chrześcijaństwo i islam raczej utylitarnie i jednokierunkowo z nim się mierzą.
Dlaczego dobry, wszechmocny Bóg pozwala na czasami niewyobrażalne cierpienia istot? Duchowni, teolodzy, filozofowie religii, no i zwykli śmiertelnicy nie potrafią bez powstających sprzeczności w obrazie wszystkowiedzącego Boga tego największego problemu wyjaśnić, usprawiedliwić. Można na różne sposoby, kiedyś w Uroborosie o tym pisałyśmy.

Buddyzm podchodzi mega filozoficznie. Mało religijnie, bo de facto, poza zaadaptowaniem kilku pomniejszych hinduistycznych bóstw w tej religii klasycznego Boga nie ma. Atman-Brahman to w metaforze nieskończony, nieświadomy siebie ocean, gdzie ląduje się po zaznaniu oświecenia o naturze rzeczy, a wcześniej przejściu kolejnych ścieżek samodoskonalenia się, np. w niezadawaniu cierpienia słowem, czynem, gestem żadnej istocie, nie tylko człowiekowi.
A potem nirwana, i śmierć w parinirwanie.
Z czego wynika wg buddyzmu cierpienie. Z uwikłania się w ciąg przyczynowo-skutkowy, który je wywołuje. Buddyzm to prośba o antynatalizm. No ale już się urodziliśmy, już cierpimy, i co dalej? Generalnie, spłycając sprawę, niczego nie powinniśmy chcieć. Chcenia tworzą nasze ego, a ono zawsze cierpi, jest nienasycone.
Zniszczenie samoświadomości, wyjście poza ego, gwarantuje doskonałość, czysty umysł uniknie reinkarnacji, zanurzy się w doskonałej, nieczującej obojętności na zawsze.
Co lepsze?
To zależy. Od nas:)

ODPOWIEDZ

Wróć do „WIERSZE BIAŁE I WOLNE”