• Nasze rekomendacje
  •  
    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?

    Dziś Elka poleca wiersz Leona pt. ''Renowacje'' .




    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected]
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

Niecodziennik 2.

Opowieści pisane prozą - nie powieści
ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Agnieszka R.
Posty: 432
Rejestracja: 28 maja 2018, 13:09

Niecodziennik 2.

#1 Post autor: Agnieszka R. » 28 cze 2020, 15:56

Czerwiec 21, 2020 16:00

Ktoś powiedział, że perły przynoszą nieszczęście. Zabobon. Eks wyrywał w dniu ślubu perłę za perłą z mojego bukietu. To nas nie ocaliło, ale eks wyleczył się z przesądów. Oglądam na fejsie zdjęcie pewnej śpiewaczki – żony i spełnionej matki. W uszach ma perły.

Niektórzy zarzucają mi egotyzm. Nawet jeśli zaglądam do obcych głów, spotykam siebie. O czym pisać na wsi pełnej traw i pól? Wiem. Wszystko ma znaczenie. Nawet obrzydliwe skrzypce, jakimi są pękające pod stopami ślimaki. To chyba jedyna obok disco polo muzyka, której unikam.
Dlaczego piszemy? Bo ciągle ktoś lub coś nam przeszkadza. Bez przeszkód nie ma rozwoju. Gnuśniejemy, gdy mamy wszystko podane.
Nocą szczekającym psom przeszkadzają inne psy.
Nam przeszkadzają różne dźwięki. Mój pies urwał się ze smyczy. Poleciał głupek w pola i wyje do ptaków. Taki pies żyje we mnie. Jest przeszkodą. Czasem też krzyk dziecka. Czyli sami sobie przeszkadzamy.

Czerwiec 21, 2020 16:59
I znowu dziś burza, tyle że apogeum. Chyba. W deszczowej mgle świerki, sosny, brzozy i jaśmin straciły twarze. W takiej mgle nie ma mowy o twarzach. Bałam się, jak kotka Burcia.
Martwiłam o kwiaty jaśminu, które z daleka przypominają perły. Bałam się nawet o szkodliwe kolumny tui, ale też o warzywa. To nie był zwykły, ale mocny deszcz. Takiego w życiu nie widziałam.
A szynka w lodówce rozsiewa zapach. Czuć kminek, jałowiec, czosnek i pieprz ziołowy. Ale jak można piec, gdy wokół grzmoty?!
Listki warzyw przywarły do ziemi, u sałaty lekko skręcone. Mam nadzieje, że grad jej nie podziurawił. Tak się starałam, jeśli chodzi o pielęgnację.

Czerwiec 21, 2020 17:10
Pada. Płacze niebo, płaczą warzywa, przygięte od nadmiaru kropli do ziemi. Rzodkiewka przechyliła się na bok. Bardzo. Tylko zielony szczypior cebuli wytrwale stoi prosto, o dziwo. Jemu zawierucha nic nie zrobiła. Może dlatego, że cebula jak niebo wywołuje, szczególnie w czasie krojenia, płacz. Może cebula to siostra deszczu: i tu krople, i tam.
Kto by zastanawiał się nad tym wszystkim. Zrywamy sałatę, rzodkiewkę, kapustę. Jemy pomidory i inne warzywa, rośliny. Codziennie ktoś lub coś umiera, by inni mogli żyć. Jesteśmy. Tak, jesteśmy mordercami. Każdego dnia coś zabijamy.

Czerwiec 21, 2020 18:10
Tym deszczem nie należy się tak przejmować. Jeszcze rośliny ożyją, jeszcze w powietrzu będzie pląsać Łazarz.

Czerwiec 22, 2020 09:33
Czasem w dzień podwórko znaczą ruchliwe czarne punkciki wron. Podfruwają z kawałkami gałązek do komina. Strach pomyśleć co będzie, gdy rozpocznie się sezon grzewczy. Gdy jest kilku rożnych właścicieli komina, to nie jest dobrze. Zwłaszcza, jak trafi się dziki pod postacią czarnego ptaka. Czasem nasze uszy, mózgi, oczy wystawiamy na działanie czarnego.
Czarne są wierzeje mojej obory, jak czarne oczy głodnego dziecka. Ale od czasu do czasu widzę tam tatę – widzę w szumie wiatru, w przeciągu, który porusza starymi drzwiami. Czasem słychać klaśnięcie. Czarne są chmury i nasze charaktery, które wyzwalają grzmoty.

Czerwiec 22, 2020 10:05
Młody dziś oddaje podręczniki. Codziennie z czegoś się rozliczamy, przed kimś, przed sobą. Mamy własnego kierownika; dajemy mu zadania, pracę, plany do realizacji. I zadajemy sobie pytanie: Co dziś zrobiłam? Jedna mała rzecz...
Taki własny kierownik to wbrew pozorom niełatwa sprawa.
W sklepie trzeba mieć maseczki. Przez kilkanaście dni sklepowa nie upominała. Podobno kontrolę robią i sklepikarze kary płacą. Już za dobrze nam. Już, już robi się niedobrze. Znieśli obostrzenia, bo wybory. A wirus krąży.

Czerwiec 22, 2020 10:27
Rozlał się mój atrament, wokół czarne rzeki, czarne wstęgi pól. Tylko miejscami plamy zieleni przerzedzają ten smutny obrazek. Wielkie kamienie to szczyty gór, z których widać patchwork niższych partii.
Marzyłam w dzieciństwie, że będę pisać, ożywię rzeczy martwe. Dziś spoglądam na rower i myślę:

Chodź mój koniu przepiękny, pojedziemy na wichrowe wzgórza, poszukamy Heathcliffa.

Czerwiec 22, 2020 10:43

Może nie mam lekkiego życia. Nogi w betonie to nic dobrego. Ale ręce mam mocne, rozkrzewione niczym gałęzie starego drzewa, i umysł niesie daleko cichą pieśń wiatru

Czerwiec 22, 2020 17:34
Rzeczywistość, jak rybi szkielet, leży pod płotem. Dotykam omszałych sztachet niczym świętych relikwii. Wszystko się zmieniło, mniej szarości, wokół ludzie gdzieś pędzą, tylko dom po cioci, sprzedany przez mamę, nadal szary. Może dobrze... Przecież nie będę w nim mieszkać, ja – stojąca z wmurowanymi w beton nogami.
Ten świat raczej się nie zmieni, żadna zaraza, ani strata, niczego nie da. To musiałoby dotknąć wszystkich. I co? Kto by o tym później napisał?
Ale niewykluczone, że jakiś kot policzy ofiary: pkb, stopień bezrobocia, zgony.
Od ości do ości.

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12277
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Niecodziennik 2.

#2 Post autor: eka » 29 cze 2020, 19:06

Bardzo interesująca forma dziennikowa, a nawet godzinowa w Twoim "Niecodzienniku".
Hm, bardziej to Deszczowe Wzgórza, no i współczesnej Emily. Codzienność nalewana przez metaforyczny filtr. I mnie się to podoba. Dajesz czytelnikowi miejsce nieredukujące się wprost do realności. Musi sobie dopowiedzieć, i dobrze, jest tak, jak lubię. Inni wcale niekoniecznie).
Mam nadzieję, że kolejne zapiski opublikujesz. Dobrze mi się czytało.
Tu i ówdzie gdzieś z interpunkcją nie po drodze, ale... to szczegół.
:kofe:

ODPOWIEDZ

Wróć do „OPOWIADANIA”