• Nasze rekomendacje
  •  
    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?

    Dziś Elka poleca wiersz Leona pt. ''Renowacje'' .




    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected]
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

komórki mojego ciała

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
eka
Posty: 12277
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

komórki mojego ciała

#11 Post autor: eka » 26 cze 2020, 08:38

Hosanna pisze:
24 cze 2020, 11:43
jestem historią
lecz czemu komórki nerwowe czy raczej pewna ich frakcja nazywają się "mną" ,
A np. taka Solaris, w zamyśle Lema zaistniała jako jeden ogromny byt, bez żadnego zróżnicowania w obszarze świadomości. Uwięziona w sobie i samowystarczalna mega samotność.
Co lepsze?
Dobry wiersz, bo inicjuje ciekawą rozmowę.
Nabywanie świadomości i samoświadomości w interakcjach z innymi zapewne daje większą szansę na przeżycie jednostce i gatunkowi. Pojedynczość jest nieznośna. Dołuje. Może dlatego ścieśnione, współpracujące komórki... wizja, która przeraża i tak jest lepsza od samotnego bytowania psyche. Komórki mają psychiczną reprezentację - jaźń, jaźń ma swoje ciało. Razem, a przecież jednocześnie indywidualnie sobie bytujemy. Idealne rozwiązanie:)

elka
Posty: 387
Rejestracja: 21 cze 2019, 21:38

komórki mojego ciała

#12 Post autor: elka » 26 cze 2020, 14:42

Hosanna pisze:
25 cze 2020, 23:56
ale aby szukać tego kontaktu - można dojść drogą myślenia i czucia a potem już tylko głębokie czucie i medytacja (może wiele lat?)
ewentualne odmienne stany świadomości dzięki narkotykom (najbardziej złudne i powyginane) i stanom esktremalnym (zapewne chwilowe i trudne do zatrzymania )
Czy można wierzyć w narkotyczne wizje? Ponoć to odlot... Medytacja natomiast uwalnia umysł od ciała, czy jest w stanie nawiązać kontakt z komórkami? Jakoś mi się to nie widzi. Dla mnie, to abstrakcja.
Kiedy odejdę czytać wiersze pisane przez Anioły - zapomnę, że uczyłam się pływać w kałuży.

Hosanna
Posty: 1853
Rejestracja: 24 cze 2012, 13:50

komórki mojego ciała

#13 Post autor: Hosanna » 30 cze 2020, 11:42

eka
jednym z moich ników było właśnie Solaris
przejmująca do szpiku kości wizja samotności
i to na dojmująco różne sposoby

w kwestii jej osotatniej
co gorsze samotny biały żagiel czyli samotność jako wybór
Robinson Crusoe - samotność ale z opcją wyspa i jej wyzwania
sto lat samotności czyli samotność ponadpokoleniowa
wielki Gatsby czy Wokulski - samotności jako uporczywy wybór iluzji
a może samotność w więzieniu w celi
czy samotność jako nieznośna lekkość nietrwałego bytu

gdybym miała do wyboru - galery - ciasne stłoczenia ciała i ciężka pracę
być może wolałabym od izolacji np kosmiczno-solarycznej

ale może dlatego że dawały by mi nadzieję na ucieczkę kiedyś gdzieś

elka

narkotykom nie można wierzyć w sposób dosłowny bo z natury deformują rzeczywistość
chodzi o to że dzięki tym deformacjom ukazują się np jak w soczewce powiększającej fakty niemożliwe do dostrzeżenia bez tego np. obnażające podświadomość i udostępniające wyższe syntezy
dopuszczam narkotyki jako źródło poznania ale w moim odczuciu zawsze jakoś niebezpieczne i najlepiej dla mistyków i szamanów oraz naukowców

co do medytacji nie zgadzam się że uwalnia od ciała
może medytacja w rozumieniu chrześcijańskim rozumiana jako głęboka zaduma i zatopienie się w myślach nad czymś
ale medytacja w moim rozumieniu wschodniego rozumienia jest wyjściem poza kontrole umysłu , poza poznanie przez myśl
jest innym stanem świadomości w którym masz głębszy choć inny kontakt z całością swojego bytu NIE rozdzieloną na ciało i umysł
i tu się z Tobą zgadzam DLA UMYSŁU TO JEST ABSTAKCJA
CAŁKOWITA
NIEPOJĘTA
ale przeczuwana ;)

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12277
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

komórki mojego ciała

#14 Post autor: eka » 01 lip 2020, 19:51

Wiesz, Hosanno, samotność to efekt świadomości. Balast - niemożność połączenia siętak do końca z nikim i z niczym (poza komórkami własnego ciała) i nagroda - zyskanie indywidualności. Samoistność, różnica, wyodrębnienie.
Samotność długotrwała realna, w przestrzeni niedzielonej z nikim, jest najczęściej pojmowana jako kara, mniejsza z jakiego powodu. Np. w zakładach karnych osadzonym sprawiającym kłopoty funduje się tzw. izolatki. Maksymalnie na dwa tygodnie umieszcza się delikwenta w pojedynczej, zamkniętej celi. Ale, są tacy w świecie za kratami, którzy robią wszystko, aby co jakiś czas tej samotności zaznać.
Crusoe żył nadzieją ucieczki z wyspy. No ale on był długo zdany tylko na siebie, we wszystkim. Bez żadnej pewności na zmianę.
Myślę, że to jednak najgorsza samotność.
No a taka skrajna bardziej... pozbawiona musi być wszystkiego, a więc przestrzeni, zmiany, zmysłów.
Próbowano sprawdzać odporność psychiki w takim extremum. Ochotnicy umieszczani w basenie (efekt nieważkości), na linie, ze słuchawkami wyciszającymi dźwięki, z zasłoniętymi oczyma, w ubraniach-pokrowcach (+butla tlenowa) wytrzymywali kilka godzin. Panika niedziałających zmysłów.
Samotność z wyboru ma plusy i minusy. Introwertykom łatwiej:)
No takie tam moje refleksje po Twoim wierszu i arcyciekawym komentarzu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „WIERSZE BIAŁE I WOLNE”