• Nasze rekomendacje
  •  
    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?
    Dziś Lucile poleca wiersz Alka Osińskiego
    pt. "Neologizmy"
    Dodatkowo Gloinnen poleca opowiadanie szczepantrzeszcza
    pt. Rumcajs, najlepsze miejsce do życia i Pani Szymborska

    ZAPRASZAMY DO LEKTURY




    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected]
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

Najbardziej wymagająca literatura

Moderatorzy: skaranie boskie, eka

ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Alicja Jonasz
Posty: 1342
Rejestracja: wt kwie 24, 2012 9:01 am
Płeć:

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

#1 Post autor: Alicja Jonasz » sob sie 10, 2019 7:30 pm

do początku
do poprzedniego
W nauce jazdy konnej robię postępy. Świetnie już jeżdżę stępem i kłusem. Kto wie, może wkrótce zagram rolę kowboja w przedstawieniu pani Ani i wówczas w pięknym kapeluszu, skórzanej kamizelce i butach ze srebrnymi ostrogami pogalopuję na Rudym wokół szkolnego boiska, a wszystkie dzieci będą biły mi brawo! Na razie jestem pilnym uczniem. Pat często mnie chwali, a ja nie czerwienię się już tak bardzo, gdy razem siedzimy przed kuźnią dziadka Janka i chrupiemy miodowe ciasteczka. Pat wprost je uwielbia, a ja uwielbiam ją i ciasteczka.
Kiedy Pat się śmieje, wszystko wokół śmieje się z nią - niebo w kolorze bławatków, galopujące po nim białe rumaki obłoków, kwiatki na łące, skowronek i moje serduszko. Tak, moje serduszko śmieje się wtedy najgłośniej, śmieje się i śpiewa:
- Tik tik tak, tik tik tak, chcę być z Pat! Tik tik tak, tik tik tak, chcę być z Pat!
Ach, to serduszko! Skąd ono wie, co potrzebne jest misiowi do szczęścia? Czyżby było czarodziejem, który zna wszystkie sekrety? Tak, serduszko musi mieć w sobie wielką moc, wszechpotężną! Moc spełniających się życzeń! Wystarczy, że czarodziej przekręci swój magiczny pierścień, a życzenia zaczynają tańczyć w powietrzu niczym jaskółki, wołając radosne:
- Tik tik tak, tik tik tak, chcę być z Pat! Tik tik tak, tik tik tak, chcę być z Pat!
Życzenie spełniło się szybko.
- Misiu, za kilka godzin wyjeżdżam - oznajmiła pewnego ranka pani Ania. - Wyjeżdżam nad morze, a tobą zajmie się Pat.
Od razu zrobiło mi się smutno, ale obiecałem sobie, że nie będę płakał. Jestem przecież już dużym misiem, dużym i dzielnym, a takie duże i dzielne misie zostają czasami same w domu, same albo pod opieką przyjaciół. Przytuliłem się więc tylko do mojej czarodziejki na pożegnanie, a potem długo siedziałem na kanapie i patrzyłem na jej ulubiony sweterek.
- A sio, łezki! A sio - powtarzałem.
Były uparte i turlały się po pyszczku niczym piłeczki.
- A sio! A sio!
Próbowałem przegonić je na różne sposoby. Mrużyłem oczka, wycierałem pyszczek chusteczką, a nawet udało mi się ułożyć piosenkę, którą zacząłem nucić takim strasznym niedźwiedzim głosem:
- Smutny jest miś, wrrr wrrr wrrr, kto pocieszy go dziś, wrrr wrrr wrrr...
Łezki wcale się nie bały! Kapały z oczu na brzuszek, aż w brzuszku zrobiło się jakoś dziwnie, tak, jakby nagle wleciało do niego tysiąc motyli, tysiąc albo i więcej.
- Ojej, co te motyle tam w brzuszku robią? - zapytałem żółwia Hydraulika, który podobno na motylach zna się doskonale.
Żółw nie zastanawiał się długo. Rzucił okiem na mój pękaty brzuszek i od razu orzekł, że z całą pewnością to nie motyle, tylko pszczółki, które pewnie zwiedziały się o miodku wylizanym przeze mnie ze wszystkich słoiczków w spiżarni i postanowiły zrobić sobie z mojego brzuszka domek.
- Pszczółki? Pszczółki zamieszkały w moim brzuszku? - przestraszyłem się nie na żarty. - Co ja teraz zrobię?
Brzuszek pełen pszczół? Ojej! A czy one nie są aby groźne? Na pewno nie! To niemożliwe! Ktoś, kto robi taki smaczny, słodziutki miodek, nie może być straszny. Ktoś taki musi być przemisiowy! Tak, przemisiowy na sto procent!
I wtedy w drzwiach stanęła Pat. Przyszła po mnie. Wyglądała tak pięknie, jak słonecznik, który rośnie przy ścieżce w polu, i uśmiechała się serdecznie. Ach, ślicznie! Gdy widzi się taki uśmiech, nie sposób się bać. Natychmiast zapomniałem o pszczołach w brzuszku i łezkach, nawet o pustych słoikach po miodzie, które ukryłem w garażu w wielkiej skrzyni po narzędziach, ale o tym ciiii...
- To co, misiu, jedziemy do mnie? - zapytała Pat. - Mam dla ciebie niespodziankę!
Ach, ta Pat... Dopiero co weszła, a wyczarowała dla mnie już tyle szczęścia. Jak ona to robi? No pewnie, że jedziemy! Jedźmy, jedźmy jak najszybciej! Czułem się, jakby urosły mi skrzydła, a taki miś ze skrzydłami mógłby frunąć pod obłoki, ale Pat od razu posadziła mnie na barana i pognaliśmy przed siebie. Tak, pogalopowaliśmy niczym rumaki! Ale frajda!
Niespodzianka była niezwykła. Stała w boksie na czterech patykowatych nogach i przeżuwała owies. Jej sierść w biało - czarne łaty lśniła, jakby ktoś posypał ją brokatem, a grzywa czerniła się na tle pobielonej ściany.
- To Herkules, kolega Rudego - powiedziała Pat. - Zaraz będziesz mógł go pogłaskać, ale wcześniej musi poznać twój zapach.
Mój zapach? Pachnę przecież bardzo przyjaźnie, tak jak Pat - miodkiem! Usiadłem przy ścianie, blisko drzwi do boksu, a Herkules pochylił łeb i zaczął węszyć. Czułem jego ciepły oddech na futerku. Ojejku! Kiedy dotknął chrapami mój pyszczek, miałem ochotę zachichotać, jak zwykłem to robić, gdy ktoś mnie gilgocze. Zatkałem jednak łapką buzię i z całych sił zacisnąłem powieki. Herkules mógłby jeszcze pomyśleć, że jestem niegrzecznym misiem, a to przecież nieprawda. Dokładnie mnie obwąchał, a potem parsknął i stuknął kopytem w ścianę.
- Chyba cię polubił! - Roześmiała się Pat.
Nie wiem, czy mnie polubił, lecz na pewno szepnął coś ważnego do ucha. Sekret! Ale Pat nie może się dowiedzieć, co to...
Dlatego obiecajcie, drogie dzieci, że nie zdradzicie tego sekretu, choćby nie wiem co... Pat nie może się o niczym dowiedzieć dopóty, dopóki ja, miś Porzucek, najlepsze wcielenie Sherlocka Holmesa, detektywa wszechczasów, nie odnajdę podkowy Herkulesa. Tak, nie przesłyszałyście się, Herkules zgubił podkowę, i to nie byle jaką, tylko magiczną, tę, która zawsze przynosi szczęście!
- Misiu, zgubiłem podkowę! Ratuj! - szepnął, gdy witał się ze mną, a ja obiecałem mu, że nie spocznę, póki jej nie odnajdę.
Herkules potrzebował pomocy, a ja byłem jedynym detektywem w okolicy, który doskonale zna się na tropieniu zaginionych rzeczy. Pamiętacie, jak wspólnie z psinką Zosią odkryłem w ogrodzie wielki skarb? Zosia przekopała wtedy cały trawnik! Ach, śliczne były te jej jamki, a nosek, pyszczek i łapki jeszcze śliczniejsze! Odnalezione wówczas rzeczy tak bardzo ucieszyły panią Anię, że w nagrodę urządziła nam królewską kąpiel z dodatkiem kwiatowych olejków. Ojej, ale było cudownie! Bąbelki łaskotały mnie w brzuszek, a Zosia kichała, że ojej, i na koniec otrzepała się, ochlapując panią Anię i wszystko dookoła! Niestety, tym razem nie mogłem liczyć na psinkę Zosię, a szkoda, bo ona ma świetne pomysły i bardzo czuły nosek. Na pewno poradziłaby sobie w mig.
- Nie martw się, Harkulesie - próbowałem go pocieszyć. - Odnajdę podkowę, a Rudy w tym czasie niech odwróci uwagę Pat.
Okazało się, że Rudy w odwracaniu uwagi jest mistrzem. Stuknął kopytem w drzwi boksu, podskoczył jak na trampolinie, a potem zarżał tak głośno i przeraźliwie, jakby zobaczył myszę. Czy konie boją się myszy? Oczywiście, zwłaszcza tych, które skradają się, aby wykraść im część obiadku. Tak, myszka z ziarnem owsa w pyszczku musi wyglądać wyjątkowo strasznie! Rudy to wyśmienity aktor. Mógłby zagrać w filmie. Rżał tak rozpaczliwie, jakby zobaczył nie jedną myszkę, ale całe stado szarych złodziejaszków. Pat, zaniepokojona nie na żarty, natychmiast ruszyła ulubieńcowi na pomoc, a ja tymczasem wymknąłem się ze stajni ze swoją tajną misją.
Czy wiecie, jak wygląda podkowa i do czego służy? Ja wiem! Dzięki mojej czarodziejce, która pokazała mi podkowę i wytłumaczyła, po co zakłada się ją koniowi na kopyta. Ach, pani Ania... Bardzo za nią tęsknię, a tu jeszcze dwa długie dni bez niej. Czy moje serduszko nie pęknie z tęsknoty? Ilekroć o niej myślę, mieszkające w moim brzuszku pszczoły zaczynają wiercić się i trzepotać skrzydełkami. To dosyć przyjemne, ale też troszeczkę boli... Może pszczółki też tęsknią? Ojejku, to chyba jakieś czary! Ach, chciałbym, żeby moja czarodziejka wróciła już z nad morza i była tu ze mną. Tak jak zawsze, tak jak wtedy, gdy zabrała mnie do szkoły i pokazała mi Wielkie Szczęście wiszące na ścianie. Tak, pani Ania nazywa podkowę Wielkim Szczęściem! A więc to Wielkie Szczęście przypomina połówkę Księżyca wygryzioną przez myszkę albo jak kto woli, literkę "U", ale tylko trochę i jest dla koni tym, czym dla was, drogie dzieci, są buty. Tak, tak, podkowy to takie końskie buty, które doczepia się do kopyt za pomocą specjalnych gwoździ, żeby kopyta nie ścierały się podczas chodzenia. Taki podkuty koń bryka po pastwisku jak tancerz i wcale go to nie boli!
Właśnie taką podkowę zgubił Herkules. Czy wyobrażacie sobie, jak czuje się ktoś, kto zgubił Wielkie Szczęście? Na pewno bardzo cierpi. Wiem coś o tym... Jak pamiętacie, ja też się kiedyś zgubiłem. Ojej! Poszedłem sam na łąkę i nie mogłem znaleźć drogi powrotnej. Gdyby nie psinka Zosia, która przybiegła misiowym tropem, moja czarodziejka umarłaby pewnie ze zmartwienia. Kiedy się odnalazłem, nazwała mnie swoim Niegrzecznym Szczęściem, a potem długo tuliła do serca, bardzo długo, aż zaczęło nam burczeć z głodu w brzuszkach. Zjedliśmy wtedy mnóstwo miodowych pierniczków. Ach, to było milutkie! Koniecznie muszę odnaleźć Herkulesowe Wielkie Szczęście. Może po prostu było niegrzeczne i tak jak ja zgubiło się na łące?
Postanowiłem właśnie stamtąd zacząć poszukiwania. Dzień był piękny. Nad łąką tańczyły motyle, ważki bawiły się w berka, a pszczoły zbierały pyłek, z którego, jak wiecie, zrobią miodek, taki w sam raz dla misiów, pyszny i zdrowy. Uśmiechałem się do nich, głaszcząc po pękatym brzuszku, i życzyłem im udanych zbiorów. Moje brzuszkowe pszczółki chyba zasnęły, bo nie czułem trzepotania ich skrzydełek.
- Śpijcie, malutkie - szepnąłem.
Spały smacznie i pewnie śniły o łące takiej jak ta, pachnącej ziołami, pełnej kolorowych kwiatów i ćwierkania skowronka.
- Śpijcie... - powtórzyłem. - A ja poszukam Herkulesowej podkowy!
Brnąc w wysokiej trawie po pachy, co chwila zatrzymywałem się i nasłuchiwałem w nadziei, że Wielkie Szczęście da jakiś znak. Niestety, chyba lubi być szukane, bo oprócz brzęczenia owadów i śpiewu skowronka nic nie słyszałem.
Zrobiło się późno, a ja wciąż nie znalazłem podkowy. Do głowy przychodziły mi różne myśli, te czarne jak wielka chmura burzowa i te pogodne, lekkie, puszyste niczym obłoki. Ciekawe, co słychać w stajni? Pewnie Rudemu skończyły się triki i Pat już spostrzegła, że się urwałem. Pewnie martwi się i szuka mnie wszędzie. Pewnie się na mnie gniewa. Pewnie... Ojej, co ja teraz jej powiem? Może, że rozbolał mnie brzuszek i musiałem pobiec do łazienki? Nie! Pani Ania zawsze powtarza, że nieładnie jest kłamać. A może nie powiem nic, ani słowa, tylko wręczę jej polne kwiaty? Pat je uwielbia. Nazrywam dla niej cały bukiet, najlepiej bławatków, a ona na pewno mi wybaczy, że odszedłem bez słowa!
Zanurkowałem w gęstwinę zieleni. Nie szukałem długo. Bławatki rosły w zbożu tuż przy ścieżce. Stały niczym żółnierze na warcie, każdy wyprostowany i przystojny, w błękitnym, nienagannym mundurze.
- Dzień dobry! Jesteście piękne - grzecznie się z nimi przywitałem, a one zaczęły same wskakiwać w moje łapki, jakby marzyły tylko o tym, żeby jakiś miś zrobił z nich bukiet.
Zrywałem jednego za drugim, dając każdemu po dwa buziaki, tak na przeprosiny. Nie wiem, czy wiecie, że Pat ma oczy w bławatkowym kolorze, tak, cudnie błękitnym. Jeden buziak w oczko prawe, drugi w lewe. Wierzyłem, że gdy Pat zobaczy bukiet pełen misiowych buziaków, nie będzie się na mnie gniewać.
A co będzie z Wielkim Szczęściem? Obiecałem przecież pomóc Herkulesowi. Ach, pani Ania na pewno znalazłaby jakieś wyjście z tej sytuacji. Ona potrafi wszystko, wszyściuteńko... Gdybym miał zaczarowany pierścień, wystarczyłoby tylko przekręcić go na palcu i wymówić życzenie, na przykład: "Chcę, żeby znalazło się Herkulesowe Wielkie Szczęście!" albo: "Chcę, żeby wróciła moja czarodziejka i była tu ze mną!". I nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, uświadomiłem sobie, że tak naprawdę pani Ania przez cały czas jest ze mną. Wcale mnie nie opuściła, tylko ukryła się w moim serduszku i cichutko tam siedzi, jak te pszczółki. Siedzi i patrzy na mnie, uśmiecha się, a kiedy trzeba podsuwa jakiś świetny pomysł.
- Misiu, weź podkowę z naszego ogrodu i daj Herkulesowi. Wielkim Szczęściem trzeba się dzielić... - szepnęła tym razem, a ja stuknąłem się w misiowe czoło.
Ojej, zapomniałem! Rzeczywiście, w naszym ogrodzie, w pniu zmurszałej sosny, mieszka Wielkie Szczęście! Wezmę je i zaniosę Herkulesowi. Dlaczego wcześniej nie przyszło mi to do głowy? Pani Ania zawsze przecież powtarza, że dzielenie się szczęściem to największa frajda. Nie ma większej!
do następnego
Ostatnio zmieniony sob sie 24, 2019 2:06 pm przez Alicja Jonasz, łącznie zmieniany 1 raz.
Alicja Jonasz

"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12029
Rejestracja: ndz mar 30, 2014 10:59 am

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

#2 Post autor: eka » sob sie 10, 2019 9:26 pm

Dzielenie się szczęściem... : )
Jest przyjemnością. Tak jak czytanie przygód Porzucka. Autorka też musiała kiedyś znaleźć podkowę z weną, na bank:)
Chociaż te pszczółki w brzuszku, skojarzyły mi się ze znalezieniem zwłok na drzewie, w truchle miały gniazdo osy lub pszczoły... miłe, gdy można się przydać nawet po śmierci.

Awatar użytkownika
Alicja Jonasz
Posty: 1342
Rejestracja: wt kwie 24, 2012 9:01 am
Płeć:

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

#3 Post autor: Alicja Jonasz » sob sie 10, 2019 9:29 pm

Obrazek
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Alicja Jonasz

"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak

Awatar użytkownika
Alicja Jonasz
Posty: 1342
Rejestracja: wt kwie 24, 2012 9:01 am
Płeć:

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

#4 Post autor: Alicja Jonasz » sob sie 10, 2019 9:32 pm

te pszczoły w zwłokach, hm... przyda się! jeszcze nie skończyłam mojego "Świerszcza w trawie"; może dojrzewa właśnie do tej sceny? pozdrawiam, eko :)
Alicja Jonasz

"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12029
Rejestracja: ndz mar 30, 2014 10:59 am

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

#5 Post autor: eka » sob sie 10, 2019 9:36 pm

Poproś Porzucka o wypożyczenie tej podkowy, szybciej scenę skończysz:)
Pozdrawiam, Alicjo :rosa:

Awatar użytkownika
Alicja Jonasz
Posty: 1342
Rejestracja: wt kwie 24, 2012 9:01 am
Płeć:

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

#6 Post autor: Alicja Jonasz » sob sie 10, 2019 9:45 pm

Porzucek dał ją przecież Herkulesowi...
Alicja Jonasz

"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12029
Rejestracja: ndz mar 30, 2014 10:59 am

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

#7 Post autor: eka » sob sie 10, 2019 9:53 pm

?
Gdzie? Przecież tej sceny jeszcze nie ma:)

Awatar użytkownika
Alicja Jonasz
Posty: 1342
Rejestracja: wt kwie 24, 2012 9:01 am
Płeć:

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

#8 Post autor: Alicja Jonasz » sob sie 10, 2019 10:04 pm

Myślę, że Porzucek wprowadził pomysł w życie :) co do podkowy weny, eh... nazwałabym ten stan raczej chorobą natręctw :D
Alicja Jonasz

"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12029
Rejestracja: ndz mar 30, 2014 10:59 am

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

#9 Post autor: eka » sob sie 10, 2019 10:06 pm

Nie lecz, proszę :)

Awatar użytkownika
Alicja Jonasz
Posty: 1342
Rejestracja: wt kwie 24, 2012 9:01 am
Płeć:

"Z pamiętnika Misia" cz.16 - "O tym, jak Herkules zgubił podkowę"

#10 Post autor: Alicja Jonasz » sob sie 10, 2019 10:09 pm

spokojnie! NFZ nie refunduje leku na to schorzenie :crach:
Alicja Jonasz

"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak

ODPOWIEDZ

Wróć do „UTWORY DLA DZIECI”