• Nasze rekomendacje
  •  
    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?
    Dziś Lucile poleca wiersz bonkrety
    pt. "Spisane będą" (dyptyk)



    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected]
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

Pamiętnik kochliwego młodzieńca(19)

ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
EdwardSkwarcan
Posty: 2870
Rejestracja: pn gru 23, 2013 8:43 pm

Pamiętnik kochliwego młodzieńca(19)

#1 Post autor: EdwardSkwarcan » ndz mar 17, 2019 9:13 am

poprzedni odcinek

3 czerwca 1966
zastanawiam się w szkole skąd pieniądze wezmę
bo nie można kraść mamie drobnych z portmonetki
bułki sobie odmówię żeby kupić prezent
lecz złotówka to przecież kapitał niewielki

postanawiam poszukać butelek w potoku
jeśli znajdę to do niej wieczorem pojadę
mógłbym jeszcze pożyczyć podpowiada rozum
próbuję rozgryźć w ciszy sęk bezsilnym żalem

uśmiech losu był w wodzie bo niosła trzy flaszki
wprawdzie będzie ciut skromniej ale gest się liczy
spróbuję wytłumaczyć biedny materializm
wtedy może docenić wysiłek fizyczny

- wybacz – proszę przy łóżku - nie miałem funduszy
skąd pochodzą pieniądze szeptem opowiadam
nagradzając wzruszenia nie umiała ukryć
bo u piersi się szczerość przyszła wyspowiadać

we mnie wmusza część chałwy tak ciężko zdobytej
a przypływ namiętności pod kołdrą dłoń grzeje
przy okazji odwiedzin nasz grzeszny uczynek
ma popierać w uśmiechu rosnącą nadzieję

jej ręka z wzajemności weszła za koszulę
czuły dotyk rozgrzewał pieszcząc delikatnie
lęk trwożnie drzwi oglądał czując awanturę
pocałunki wieńczyły czułe pożegnanie

wstydliwie zapytałem – czy mogę przyjść z sercem
bo chwilowo małolat zostaje bez pracy
przytuliła żartując z fantazji młodzieńczej
chichoczącym szeptaniem – przynieś mi romantyzm

w domu znowu wymówki – gdzie cię wiecznie nosi
dziś brak ojcowskiej ręki bo poszedł na fuchę
więc przymilnie korzystam i w kieszeni grosik
dzwoni miłe spotkanie z zachwyconym jutrem

4 czerwca 1966
do południa nie mogę na lekcjach usiedzieć
z tęsknoty moje myśli pragną przylgnąć do niej
korcąc serce gorączka chce przy swoim niebie
ciągoty karcić muszę – wytrwaj oszołomie

śmieją się że mnie gnębi miłosna choroba
zbywam to roztargnieniem i nie słyszę chichów
niczym ognia unikam figlarnych zachowań
i trzpiotkom pierś kreuje skałę z monolitu

trudno potrzeby serca rozumem ogarnąć
bo coś wewnątrz smutnieje tęskniąc za nimfetką
i ssąc w środku natychmiast chce widzieć kochaną
stąd myśli z nią związane same do niej lecą

dziś zostałem publicznie na tym przyłapany
podparte łokcie tkwiły w zakochanym transie
myśli biegły w objęcia ramion ukochanej
obudziła mnie pani dowcipnym pytaniem

ja zamiast odpowiadać patrzyłem po klasie
i zmieszanie mi całkiem odebrało mowę
odleciałem w marzenia przez miłosny zasięg
bo sekretnie odurza stąd bezsenne noce

przyznałem się u babci komu znowu kwiaty
wstydliwą tajemnicą kryjąc główny wątek
dzięki niemej spowiedzi nieśmiały romantyk
dostał z dobroci serca na słodycze piątkę

szaleję na zakupach niczym szejk arabski
bo jutro jest niedziela i trzeba ciasteczka
ciepły wiatr dmucha w żagiel żeby u wybranki
trochę dłużej przytulnie przy łóżku pomieszkać

nie muszę w geście mima cicho rąk rozkładać
i z radosnej odwagi przemożna chęć bije
cała poduszka tonie w kolorowych kwiatach
a niecierpliwe ręce obejmują szyję

całym szczęściem spotkania są spojrzenia inne
wsparte nieokreśloną miłosną fantazją
które wzrok naprzemiennie zdobi w słodką minę
wirtualne całusy wzajemnie rozdając

treści z grzechu podtekstem muszą być skrywane
alkową wstydu pachnie zacisze domowe
w każdej chwili ciekawość może przygnać mamę
więc słowa zbyt intymne ściszają rozmowę

w tych spotkaniach jest dużo zachwyconej ciszy
bo nie można zbyt wiele kiedy drzwi otwarte
bardzo trudno we dwoje rozmawiać o niczym
stąd bawimy się sobą i niewinnym żartem

chyba na mszę niedzielną wstaną z łóżka wdzięki
tą wiadomość uczciły zachwycone dłonie
co dzień będę miał dostęp do względów panienki
i praktycznie domowych odwiedzin już koniec

zmrok już w okno zaglądał gdy rodzinna ścieżka
do całusów wzywała słodząc trudność rozstań
żeby także u siebie troszeczkę pomieszkać
więc bezsenność mych nocy rano na mszy spotkam

cdn.

ODPOWIEDZ

Wróć do „PAMIĘTNIK KOCHLIWEGO MŁODZIEŃCA”