• Nasze rekomendacje
  •  
    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?
    Dziś Lucile poleca wiersz bonkrety
    pt. "Spisane będą" (dyptyk)



    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected]
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

Pamiętnik kochliwego młodzieńca(17)

ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
EdwardSkwarcan
Posty: 2870
Rejestracja: pn gru 23, 2013 8:43 pm

Pamiętnik kochliwego młodzieńca(17)

#1 Post autor: EdwardSkwarcan » pt mar 15, 2019 5:20 am

poprzedni odcinek

30 maja 1966
przez szybkie dorastanie trudną mam naturę
skusiłem nastolatkę na przytulny relaks
drżącym ogniem rozpalał długi kontakt z udem
spędziliśmy godzinę na nieśmiałych grzechach

rozum nie chciał i nie mógł umiaru przywołać
dla ust rozkapryszonych w gorączce bezwstydnej
w uściskach namiętności zamiast do kościoła
zatrzymał jak natchniony u piersi dziewczynę

w tych pieszczotach panienka nie była mi dłużna
czułem intymnie bliską ciał temperaturę
ręce długo błądziły przy sklejonych ustach
nasz rozsądek zachciankę wyhamował z trudem

w czułostkach zawiniła rąk inicjatywa
rozkazała przygarnąć bym czuł biust na piersi
nie potrafiłem ciągot w gorączce zatrzymać
i ich dotyk kompletnie pannę rozanielił

wcale się nie dziwiłem przecież nie jest z drewna
na szczęście w naszych głowach siedział dobry duszek
i nie pozwolił chęciom niczego rozebrać
w ten sposób powolutku wyciszył pokusę

błędne oczy błyszczały wielkim pożądaniem
akt niebyły kończyła długa chwila ciszy
fakt upomnieniem dla mnie i przestrogą dla niej
by rąk nie trzymać blisko gorącej spódnicy

z tej randki wracaliśmy nieśmiało skruszeni
na siebie popatrując zachwytem intymnym
niosąc pośpiech wstydliwy chciałem się rumienić
w zamian za czuły uśmiech pąsowo niewinny

1 czerwca 1966
dzisiaj w beztroskiej labie wszyscy na Michałku
obiecująco widzę dzień dużego dziecka
odwaga podpowiada - panienkę oczaruj
więc przy wspinaczce patrzę i poszukując w kieckach

złości mnie durny pomysł żeby iść klasami
nawet w święto dzieciarni rządzi dyscyplina
podziwiam jak rumieniec policzki zabarwił
widzę rozochocenie po beztroskich minach

na górze wszystkich pełno wszędzie gdzie się ruszę
starsze lato poczuły i darmowy wybieg
chłopcom porozkładały wdzięki na pokusę
wspinaczką umęczone leżą erotycznie

niczym seks błyskawice łyskają się uda
cichaczem bezustannie oczka na bok lecą
inne chcą romantycznie w niebie się zadumać
i w błękicie utopić młodości kobiecość

uwielbiam u panienek kształty elastyczne
więc nudzi mnie bezczynność zamulona w trawie
szanuję te co w życiu chcą dopaść przyczynę
i biegają za szczęściem które czas rozdaje

słychać nawoływania wesołej dzieciarni
spragnieni krętą ścieżką lecą do źródełka
inni chcą poziomkami podlizać się pani
niemożebny harmider jak to na wycieczkach

leniwe od chłopaków kupują wesołość
ja do nich przez nieśmiałość nawet nie podchodzę
zbyt dużo wścibskich gapiów kręci się wokoło
choć przykro się pogodzić z tajemniczym lodem

idę w diabły i błądzę rozmyślając w lesie
niestety nie kupiłem na górę cukierków
trudno znaleźć się w grupie kiedy pusta kieszeń
marząc żałuję niczym towarzyski nieuk

nagle zauważyłem leżący słoiczek
i wpadła mi do głowy myśl jak błyskawica
słodkimi poziomkami do serca się zbliżę
w biegu myję pojemnik żeby się podlizać

daleko od gromady znam ukryte miejsce
w niecałe pół godzimy mam woń w szkle zamkniętą
i na skrzydłach do damy mego serca lecę
żeby zaimponować kuszącą czerwienią

odważnie klękam w kręgu i wesoło kuszę
- może któraś z was kupi słoiczek poziomek
przejadłem się więc oddam za jeden całusek
wyrywa mi go moja z okrzykiem – kupione

zachęcony daremnie policzek nadstawiam
znika sprzedany towar który jedzą wszystkie
panna w geście odmowy wstydem się zasłania
i goni do źródełka mówiąc – wody przynieś

zasmucenie udaję - ktoś mnie tutaj okpił
za rękę ją przyciągam żeby z grupy wyrwać
warg gestem podpowiada jedno słowo - plotki
reszta broniąc nie puszcza - razem z nami przyszła

pozostaje posłusznie niczym wiatr po wodę
żeby leśnym kryształem lenistwo napoić
tym sposobem znów mogłem w gronie złapać oddech
i zaglądając w oczy do niej się pomodlić

bawią się moim kosztem więc ja też korzystam
wzrok bada zgrabne nogi porównując kształty
pod modrzewiem znalazłem urokliwą przystań
nie przeżywam choć dzisiaj nie udał się zamysł

do lasu próbowałem wyciągnąć gromadę
lecz po krótkim spacerze znudziło się pannom
więc wróciłem prowadząc nastoletni harem
śmiejąc się że na randki jest jeszcze zbyt jasno

chichotały dyskretnie – musisz z Konopielką
i wiedział mol książkowy że pragną już więcej
choć wciąż naturę mają w połowie dziecięcą
to w umysłach kiełkują zachcianki kobiece

raz wzięła mnie do lasu by skryć się w zagajnik
bo konieczność zmusiła spódnicę podkasać
wcześniej wymogła żebym okolicę sprawdził
potem w tył zwrot i oczu nie mogłem odwracać

dodatkowo kucała za grubym modrzewiem
ciągle przypominając – Edek tylko nie patrz
- majteczki już widziałem – mówiłem do siebie
- grzeczny chłopak – szepnęła gdy wyszła zza drzewa

w nagrodę za cierpliwość dostałem całusy
po przytulaniu w biegu bo czas nam wyliczą
trzeba było zapomnieć miłosne zakusy
słuchając – gdzie tak długo – z uśmiechniętą miną

wracałem z tej wycieczki trochę zawiedziony
nadzieje były większe wprawdzie bez obietnic
jednak przez brak czułostek przygasł w oczach płomyk
i żal do domu drogę potrafił rozdzielić

w noc długo nie zasnąłem myśląc o Michale
przecież nie chcę natychmiast chociaż ją pożądam
zachowuję się niczym pokrętny kawaler
mam wiecznie muchy w nosie by się o nic dąsać

cdn.

ODPOWIEDZ

Wróć do „PAMIĘTNIK KOCHLIWEGO MŁODZIEŃCA”