poprzedni odcinek
18 maja 1966
- czy ja jestem zboczony – pytam koleżanki
zanoszą się ze śmiechu – o tak i to bardzo
pamiętasz jak siedziałeś w ławkach z dziewczynami
ręce ci uciekały w górę za kolano
- bardzo mi pomogłyście - dziękuję za szczerość
i na przerwie przerabiam powód do rozmyślań
muszę przerwać bo patrzy erotyczne niebo
domniemana kochanka przymilać się przyszła
czy ona czyta w oczach – coś chciałeś powiedzieć
podpowiada mi szeptem ze słodyczą w głosie
kiedy w pąsach tłumaczę że o niczym nie wiem
tajemniczo mi zdradza – tobie inne w głowie
tak się zazdrość objawia ale skąd ten pomysł
swoje dalej tłumaczy – ludzie widzą wszystko
podczas gdy ja w zmieszaniu nadal kolorowy
dodaje że z niej chciałem zrobić pośmiewisko
jednak muszę się bronić więc szczerze wyznaję
- oko samo uciekło – ślę błagalne przebacz
jak przyłapany amant skruszony kochanek
a ona triumfująco – sposobem podeszłam
drwi swoim intelektem z mojej konsternacji
i zaczyna się spowiedź – patrz mi prosto w oczy
spojrzeniem mnie przewierca – za kim się tak gapisz
tłumaczę się jak osioł z niewinnej głupoty
nie starczyło wyjaśnień – masz mi ją pokazać
stanowczo się domaga więc nie dyskutuję
trochę nuży mnie rola chłopca na rozkazach
zrezygnowany szepcę – ty wszystko zrujnujesz
nie dotarło do końca więc smutny odchodzę
zatrzymuje mnie siłą – jeszcze nie skończyłam
patrząc błagalnie proszę – odłóżmy rozmowę
a w myśli komentuję – diabeł nie dziewczyna
szkolny dzwonek wybawił z niezręcznej opresji
gdy chciałem udobruchać – nawet się nie zbliżaj
- warknęła i tęskniłem za wzrokiem anielskim
myśląc - niby ta sama ale jakże inna
- sama się tego dowiem skoro nie chcesz gadać
na osobności stłukę i oczy wydrapię
a ty też popamiętasz co kosztuje zdrada
- przed drzwiami zagroziła groźnie patrząc na mnie
- ładne kwiatki - myślałem – będzie wypytywać
i przez moją naiwność w szkole zamieszanie
nie dała dopowiedzieć złość jej nie zatrzyma
a ja nie wiem do jakich mam się przyznać panien
nie podrywałem dziewczyn i było ich więcej
więc praktycznie niewinność ma być osądzona
jednak wiem czym ją szybko z zazdrości wyleczę
ona mnie jeszcze nie zna ale dzisiaj pozna
usilnie proszę siostrę by ją wzięła do nas
i za próbę przekupstwa daję cztery złote
widząc że z kiosku wraca para zachwycona
ja w przeciwnym kierunku do niej na rozmowę
udowadniam że jestem odważnym amantem
mamę całuję w rękę i mówiąc kim jestem
z czarującym uśmiechem wypraszam herbatę
patrzy na mnie łaskawie ma niezłą uciechę
na podwórku wyjaśniam kto się na mnie złości
ciasteczka pokazuję popierając pomysł
i cichym szeptem błagam - muszę ją przeprosić
przecież razem chodzimy do tej samej szkoły
pełny tryumf i grzecznie do środka zaprasza
za chwilę przy kompocie urocza rozmowa
w oczy patrząc szczerością złe myśli rozpraszam
mamą ją tytułuję na luzie bez obaw
na odchodnym milutkie – wpadnij jeszcze synku
nie wiem gdzie ona poszła ale jej powtórzę
przy pożegnaniu w rączkę tak jak każe wymóg
nieśmiały młokos taktem mamę panny urzekł
cdn.
-
- Nasze rekomendacje
-
-
UWAGA!
JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
[email protected]
PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
-
- Słup ogłoszeniowy
-
-
"Wszyscy, którzy zachowali ojczyznę, wspierali ją, pomnażali, mają wyznaczone w niebie określone miejsce, gdzie szczęśliwi rozkoszują się życiem wiecznym".
Cicero "De re publica"
JAK SIĘ PORUSZAĆ POMIĘDZY FORAMI? O tym dowiesz się stąd.
Pamiętnik kochliwego młodzieńca(11)
- EdwardSkwarcan
- Posty: 2981
- Rejestracja: 23 gru 2013, 20:43