-
- Nasze rekomendacje
-
-
Są rzeczy, o których wiemy, że je wiemy. Są rzeczy, o których wiemy, że ich nie wiemy. Ale są też rzeczy, o których nie wiemy, że ich nie wiemy.
Donald Rumsfeld
UWAGA!
JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
[email protected]
PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
-
- Słup ogłoszeniowy
-
-
Nasza Użytkowniczka Baska.S94 wydała swoją długo zapowiadaną powieść pt. "Echo obcych wspomnień".
15 maja w Bibliotece Publicznej w niewielkiej miejscowości Boleszkowice w zachodniopomorskim odbędzie się jej pierwsza prezentacja połączona z wieczorem autorskim.
Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy. Więcej informacji, w tym o możliwości zakupu książki znajdziecie tutaj.
PYTANIE DO WSZYSTKICH.
CZY KTOŚ MA POMYSŁ NA SENTENCJĘ MIESIĄCA?
Więcej informacji
JAK SIĘ PORUSZAĆ POMIĘDZY FORAMI? O tym dowiesz się stąd.
FELICJA W ZAMĘCIE WYOBRAŹNI odc.2
- Ryszard Sziler
- Posty: 423
- Rejestracja: 04 cze 2013, 09:00
- Lokalizacja: Kolbuszowa
- Płeć:
- Kontakt:
FELICJA W ZAMĘCIE WYOBRAŹNI odc.2
Felicja była córką Laurentego, ten synem Adalberta, ów zaś Hiacintusa. Prawa że ładnie?! Tak przynajmniej zapisano ich w zakurzonych metrykach, mających może nawet dwadzieścia lat, albo i więcej. Tak, tak, aż tak starych! O Hiacentym wiemy, że był nadęty jak ropucha swoją wyszukaną elokwentną erudycją. Niestety takie samorodne balony często przekłuwa brutalna zewnętrzna szpila wątpliwości i brzydko flaczeją sprowadzone do parteru swych możliwości. Dlatego też nie zamieścimy tu jego portretu, nawet pamięciowego. O Adalbercie niestety nic nie wiemy. Zaraz, chwileczkę. Ależ tak! Wiemy, że nosił okulary. Mizerna to wiedza, ale jednak wiedza, która go wyraźnie uczłowiecza i mocno do nas przybliża. O Laurentym z kolei słyszeliśmy sporo, ale nie wydaje się nam konieczne, aby o tym tu wspominać bez zgody Felicji, a nie zajmujemy się zawodowo nieuzasadnionym obmawianiem. Po co więc o tym wszystkim piszemy? Czy dlatego, że nasza mysz jest krótkowzroczna i niekiedy wyjątkowo wredna oraz nieprzewidywalna? No skądże. Jej genealogia, mylona przez nieuków z ginekologią, jest nam potrzebna do tłumaczeń jej (myszy!) postępowania twardą genetyką ponieważ wiemy z doświadczenia, że nikt nie będzie się spierał z najgłupszą nawet nauką. Odniesienia do Jacka, Wojciecha i Wawrzyńca (tak mniej ładnie, ale zrozumialej tłumaczą się na nasz język tajemnicze imiona jej przodków) będą nam więc bardzo pomocne w wyjaśnieniach zawiłości (napiszemy dajmy na to - patrz: Adalbert – Ada.2D,3W. i wszystko będzie jasne), jak również w sianiu raz po raz smakowitymi anegdotami, których nie będziemy musieli sami wymyślać i uwiarygadniać podawaniem fikcyjnego informatora. Co zaś do wcześniejszych przedhiacentowych dziejów rodziny Felicji, wiosennych oczywiście, acz niekoniecznie tak przyjemnie pachnących jak sugeruje powyższa nazwa, nie możemy wiele powiedzieć. Ród zżarł swą historię wraz z metrykami w któryś z głodnych przednówków. W razie potrzeby postaramy się więc uzupełnić tę niewiedzę mysią wyobraźnią i zachowanymi w ustnych przekazach bajdurzeniami Hiacentego. Poszukajmy teraz akcji przerwanej konieczną dygresją, bowiem mamy przekonanie, że wszystko co ważne zostało już wyjaśnione w tym wyjaśnieniu. Trzeba ją szybko schwytać i utrzymać na smyczy logiki.