-
- Nasze rekomendacje
-
-
UWAGA!
JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
[email protected]
PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
-
- Słup ogłoszeniowy
-
-
"Wszyscy, którzy zachowali ojczyznę, wspierali ją, pomnażali, mają wyznaczone w niebie określone miejsce, gdzie szczęśliwi rozkoszują się życiem wiecznym".
Cicero "De re publica"
JAK SIĘ PORUSZAĆ POMIĘDZY FORAMI? O tym dowiesz się stąd.
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
- eka
- Posty: 18495
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
Gdy zaczynałam pięć lat temu przygodę z portalem literackim, dłuższe opinie najpierw pisałam w notatniku pod wcześniej skopiowanym wierszem. W tymże notatniku również składałam swoje wierszydła. I teraz mam niezłych kilkanaście tekstów, co do autorstwa niepewnych, bo kopiując wiersz, nie zawsze umieszczałam pod nim nick jego twórcy.
Teraz zawsze piszę opinię na bieżąco, na portalu. Zero wątpliwości. I na pewno nigdy nie wykorzystam tych 'anonimowych' wierszy, bo może dojść do nieświadomego plagiatu. A wina byłaby i tak po mojej stronie, bo nie dopełniłam z należytą starannością owego kopiowania (brak nicków) i nie utworzyłam oddzielnego pliku dla swoich bazgrołów w owym czasie.
Pisałam również parodie czyiś wierszy, choć szybko ten proceder zarzuciłam, bo nie każdy autor ma poczucie humoru i msz orginał coś traci. Zawsze jednak owe parodie były umieszczane w notatniku pod oryginałem. Zero wątpliwości.
Gdyby doszło po publikacji pod moim nickiem czyjegoś tekstu, a nawet jego parodii, to po wyjaśnieniach na pewno 'ukarałabym się' sama. Dziesięć razy przepraszając za w sumie nieświadomą winę. Wiesz, brak znajomości prawa nie zwalnia od konieczności jego przestrzegania. To surowe i okrutne, ale konieczne. Każdy prawdziwy przestępca mógłby tłumaczyć świadomą winę - jej nieświadomością.
Społecznościami rządzą reguły gry. Anarchia złych indywidualistów zabiłaby je.
Indywidualiści są w zasadzie twardzi, przecież wiesz. I zawsze chcą, aby ich było na wierzchu, podświadomie czują swoją wyższość (inność) i pouczają, pouczają i żądają uznania. A każdy ma swoją perspektywę widzenia rzeczywistości.
Wygrałeś ze śmiercią, wielki jesteś.
Teraz mądrze pokieruj życiem. Masz talent, nie zmarnuj na tani ekshibicjonizm.
Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam, Jerzy.
A może np. we Wszystkich chwytach wolnych zaczniesz pisać Pamiętnik Alchemika?
Może to 'uwolni' Twoje komentarze od nadmiernego balastu - ja.
Przemyśl, to chyba dobry pomysł.
Teraz zawsze piszę opinię na bieżąco, na portalu. Zero wątpliwości. I na pewno nigdy nie wykorzystam tych 'anonimowych' wierszy, bo może dojść do nieświadomego plagiatu. A wina byłaby i tak po mojej stronie, bo nie dopełniłam z należytą starannością owego kopiowania (brak nicków) i nie utworzyłam oddzielnego pliku dla swoich bazgrołów w owym czasie.
Pisałam również parodie czyiś wierszy, choć szybko ten proceder zarzuciłam, bo nie każdy autor ma poczucie humoru i msz orginał coś traci. Zawsze jednak owe parodie były umieszczane w notatniku pod oryginałem. Zero wątpliwości.
Gdyby doszło po publikacji pod moim nickiem czyjegoś tekstu, a nawet jego parodii, to po wyjaśnieniach na pewno 'ukarałabym się' sama. Dziesięć razy przepraszając za w sumie nieświadomą winę. Wiesz, brak znajomości prawa nie zwalnia od konieczności jego przestrzegania. To surowe i okrutne, ale konieczne. Każdy prawdziwy przestępca mógłby tłumaczyć świadomą winę - jej nieświadomością.
Społecznościami rządzą reguły gry. Anarchia złych indywidualistów zabiłaby je.
Indywidualiści są w zasadzie twardzi, przecież wiesz. I zawsze chcą, aby ich było na wierzchu, podświadomie czują swoją wyższość (inność) i pouczają, pouczają i żądają uznania. A każdy ma swoją perspektywę widzenia rzeczywistości.
Wygrałeś ze śmiercią, wielki jesteś.
Teraz mądrze pokieruj życiem. Masz talent, nie zmarnuj na tani ekshibicjonizm.
Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam, Jerzy.
A może np. we Wszystkich chwytach wolnych zaczniesz pisać Pamiętnik Alchemika?
Może to 'uwolni' Twoje komentarze od nadmiernego balastu - ja.
Przemyśl, to chyba dobry pomysł.
- Nula.Mychaan
- Posty: 2143
- Rejestracja: 15 lis 2013, 21:47
- Płeć:
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie.
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie kłamią tylko zabarwiają rzeczywistość, czasami
No to nie doczytałam do końca, ale już za późno
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie.
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie kłamią tylko zabarwiają rzeczywistość, czasami
No to nie doczytałam do końca, ale już za późno

Może i jestem trudną osobą,
ale dobrze mi z tym,
a to co łatwe jest bez smaku, wyrazu i znaczenia
ale dobrze mi z tym,
a to co łatwe jest bez smaku, wyrazu i znaczenia
- eka
- Posty: 18495
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął
- Lucile
- Posty: 4878
- Rejestracja: 23 wrz 2014, 00:12
- Płeć:
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej
- eka
- Posty: 18495
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Lucile
- Posty: 4878
- Rejestracja: 23 wrz 2014, 00:12
- Płeć:
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
]Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd
- eka
- Posty: 18495
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd?
Przezroczysty połykacz ognia wchłaniał jęzory
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd?
Przezroczysty połykacz ognia wchłaniał jęzory
- jaga
- Posty: 754
- Rejestracja: 02 gru 2011, 19:33
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd?
Przezroczysty połykacz ognia wchłaniał jęzory. W lewej dłoni trzymał coś
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd?
Przezroczysty połykacz ognia wchłaniał jęzory. W lewej dłoni trzymał coś
Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.
Wisława Szymborska
Wisława Szymborska
- teo
- Posty: 274
- Rejestracja: 29 kwie 2017, 20:23
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
, ale to pękło.eka pisze: ↑26 sie 2018, 09:57Gdy zaczynałam pięć lat temu przygodę z portalem literackim, dłuższe opinie najpierw pisałam w notatniku pod wcześniej skopiowanym wierszem. W tymże notatniku również składałam swoje wierszydła. I teraz mam niezłych kilkanaście tekstów, co do autorstwa niepewnych, bo kopiując wiersz, nie zawsze umieszczałam pod nim nick jego twórcy.
Teraz zawsze piszę opinię na bieżąco, na portalu. Zero wątpliwości. I na pewno nigdy nie wykorzystam tych 'anonimowych' wierszy, bo może dojść do nieświadomego plagiatu. A wina byłaby i tak po mojej stronie, bo nie dopełniłam z należytą starannością owego kopiowania (brak nicków) i nie utworzyłam oddzielnego pliku dla swoich bazgrołów w owym czasie.
Pisałam również parodie czyiś wierszy, choć szybko ten proceder zarzuciłam, bo nie każdy autor ma poczucie humoru i msz orginał coś traci. Zawsze jednak owe parodie były umieszczane w notatniku pod oryginałem. Zero wątpliwości.
Gdyby doszło po publikacji pod moim nickiem czyjegoś tekstu, a nawet jego parodii, to po wyjaśnieniach na pewno 'ukarałabym się' sama. Dziesięć razy przepraszając za w sumie nieświadomą winę. Wiesz, brak znajomości prawa nie zwalnia od konieczności jego przestrzegania. To surowe i okrutne, ale konieczne. Każdy prawdziwy przestępca mógłby tłumaczyć świadomą winę - jej nieświadomością.
Społecznościami rządzą reguły gry. Anarchia złych indywidualistów zabiłaby je.
Indywidualiści są w zasadzie twardzi, przecież wiesz. I zawsze chcą, aby ich było na wierzchu, podświadomie czują swoją wyższość (inność) i pouczają, pouczają i żądają uznania. A każdy ma swoją perspektywę widzenia rzeczywistości.
Wygrałeś ze śmiercią, wielki jesteś.
Teraz mądrze pokieruj życiem. Masz talent, nie zmarnuj na tani ekshibicjonizm.
Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam, Jerzy.
A może np. we Wszystkich chwytach wolnych zaczniesz pisać Pamiętnik Alchemika?
Może to 'uwolni' Twoje komentarze od nadmiernego balastu - ja.
Przemyśl, to chyba dobry pomysł.
Na górę
Nula.Mychaan
Posty: 2102
Rejestracja: 15 lis 2013, 21:47
Płeć:
Kontakt: Skontaktuj się z Nula.Mychaan
Zgłoś ten post Cytuj
#42 Post autor: Nula.Mychaan » 27 sie 2018, 21:54
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie.
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie kłamią tylko zabarwiają rzeczywistość, czasami
No to nie doczytałam do końca, ale już za późno
Może i jestem trudną osobą,
ale dobrze mi z tym,
a to co łatwe jest bez smaku, wyrazu i znaczenia
Na górę
eka
Posty: 10832
Rejestracja: 30 mar 2014, 9:59
Kontakt: Skontaktuj się z eka
Zgłoś ten post Cytuj
#43 Post autor: eka » 27 sie 2018, 22:10
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął
Na górę
Lucile
Posty: 2771
Rejestracja: 22 wrz 2014, 23:12
Płeć:
Kontakt: Skontaktuj się z Lucile
Zgłoś ten post Cytuj
#44 Post autor: Lucile » 28 sie 2018, 19:50
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej
Non quivis, qui vestem gestat tigridis, audax
[email protected]
Na górę
eka
Posty: 10832
Rejestracja: 30 mar 2014, 9:59
Kontakt: Skontaktuj się z eka
Zgłoś ten post Cytuj
#45 Post autor: eka » 30 sie 2018, 12:00
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
Na górę
Lucile
Posty: 2771
Rejestracja: 22 wrz 2014, 23:12
Płeć:
Kontakt: Skontaktuj się z Lucile
Zgłoś ten post Cytuj
#46 Post autor: Lucile » 14 wrz 2018, 9:13
]Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd
Non quivis, qui vestem gestat tigridis, audax
[email protected]
Na górę
eka
Posty: 10832
Rejestracja: 30 mar 2014, 9:59
Kontakt: Skontaktuj się z eka
Zgłoś ten post Cytuj
#47 Post autor: eka » 14 wrz 2018, 16:09
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd?
Przezroczysty połykacz ognia wchłaniał jęzory
Na górę
jaga
Posty: 675
Rejestracja: 02 gru 2011, 19:33
Kontakt: Skontaktuj się z jaga
Zgłoś ten post Cytuj
#48 Nieprzeczytany post autor: jaga » 15 wrz 2018, 19:45
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd?
Przezroczysty połykacz ognia wchłaniał jęzory. W lewej dłoni trzymał coś
- Kurwa Mać!
Mniej pracuję. Jeszcze jestem niezdrów. Dnia przybywa, obiecuję sobie wiele, skoro będzie widniej i cieplej. Chcę zapomnieć o rzeczach smutnych i bolesnych. Mam wrażliwe serce. Zwiększam rzeczy wrażliwością.
Tadeusz Makowski – Pamiętnik
Tadeusz Makowski – Pamiętnik
- eka
- Posty: 18495
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Pięć słów w pięćdziesięciu postach - wspólnie piszemy opowiadanie
Połykanie ognia w gminnej bibliotece
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd?
Przezroczysty połykacz ognia wchłaniał jęzory. W lewej dłoni trzymał coś
, ale to pękło.
- Kurwa Mać! - zaklął narrator - To moja narracja!
Takie ogłoszenie zamieściłem w internecie:
Harry Potter i Czara Ognia - najbardziej łatwopalna książka świata już jest dostępna w wersji online. A internet, krnąbrne dziecię, wypluwa szkarłatną posokę, plamiąc mi trzewiki. Rozmiar 48. Z Paryża.
- Kłamiesz, jak zawodowy szewc z ulicy Blagów.
- Fasetuję rzeczywistość, durniu! Poeci nie są zero jedynkowi, jak byle czarodziej oraz przereklamowana czara ognia.
- I dalej. Na jedno kopyto! - napisał, spłonął... skazał na bibliotekę.
Tymczasem w gminnej bibliotece, zagubiona pani kustosz, miotełką z piór pozbawiała kurzu rzeźbę Apollina. Skupiając uwagę na potędze myśli, nie zauważyła jak z ust opiekuna muz wypełzła i zamarła uwaga. Apollo świadomy swojego wielkiego łuku, ściągnął brwi i strzałka kierująca do archiwum poczęła pulsować.
Apollo spąsowiał, tak jak bibliotekarka. A blada pani kustosz z wrodzoną dociekliwością zauważyła wybrzuszenie w Mitologii starożytnych Greków, upuściła miotełkę, roztrzaskując na pół kamienną płytę. Huk, syk i tony pyłu.
- Wielkie nieba - krzyknęła, łapiąc się zbawczej ręki, która wyciągnęła kobietę z wersów Boskiej Komedii.
- Co, zła metafora sytuacji? - zagadnęła wybawicielka.
- Wybacz Beatrycze, wpadka przy katabazie. Biedny Apollo - westchnęła - w Kręgu II.
- Nie smutaj, planowane są przesunięcia.
Kustoszka strzepnęła kurz z kolan. Z westchnieniem wcisnęła kombinację pseudocyfr, aktywując, przez odpowiednie czułości w stawie, alarm ponad wymiarowy - kurwa już! Żar gadatliwych jęzorów ognia objął płomienną apostrofą uszkodzony fragment czerwonej książeczki przywódcy chińskiej rewolucji kulturalnej.
- Na Konfucjusza, a ten skąd?
Przezroczysty połykacz ognia wchłaniał jęzory. W lewej dłoni trzymał coś
, ale to pękło.
- Kurwa Mać! - zaklął narrator - To moja narracja!