• Nasze rekomendacje
  •  
    motto dnia:
    Nawet źródłom doskwiera pragnienie
    (Marek Tulliusz Cyceron)


    CO WARTO PRZECZYTAĆ W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI?

    Dziś polecamy pierwszy odcinek dramatu Ryszarda Szilera pt.: Bal
    i są już następne...





    UWAGA!
    JEŻELI JESTEŚ ZAREJESTROWANYM UŻYTKOWNIKIEM I MASZ PROBLEM Z LOGOWANIEM, NAPISZ NAM O TYM W MAILU.
    [email protected]
    PODAJĄC W TYTULE "PROBLEM Z LOGOWANIEM"
     

BAL /1

Dłuższe formy dramatyczne, pisane w odcinkach
ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Ryszard Sziler
Posty: 230
Rejestracja: 04 cze 2013, 09:00
Lokalizacja: Kolbuszowa
Płeć:
Kontakt:

BAL /1

#1 Post autor: Ryszard Sziler » 23 wrz 2020, 10:04

Rzecz dzieje się współcześnie, jednakże ( co jest być może wynikiem przemęczenia Pani Sprzątającej ) następuje tu dziwne pomieszanie czasów. Stąd to przed jej i naszymi oczyma pojawi się korowód postaci, które w innych warunkach nigdy nie mogłyby się spotkać. Wszystkie one wezmą udział w swoistym balu duchów ( w którym i nasza epoka ma swoje miejsce ) i pomiędzy tańcami wypowiedzą kwestie nawiązujące co prawda do czasów z których pochodzą, dziwnym trafem mieszcząc się jednak w sferze naszych zainteresowań, przekonań i emocji. Bo, czy tak naprawdę zmienia się coś w nas na przestrzeni wieków?
Miejscem akcji jest Kolbuszowa, o czym świadczą liczne odniesienia do historii tego miasteczka, ale ponieważ inne podkarpackie miasta niezbyt się różnią od niej swymi dziejami i charakterem, dlatego można przyjąć, że jest to poniekąd uniwersalna opowieść o polskiej prowincji.
W specyficznym przeglądzie epok ( od siedemnastego wieku począwszy ) pojawiać się będą przed Państwem przedstawiciele różnych grup społecznych, których ( co mocno należy zaznaczyć ) wyróżnienie nastąpiło jedynie z woli autora i bynajmniej nie zmierza do uogólnień. W ogóle do niczego szczególnego nie zmierza, poza rozrywką i refleksją nad ludzką kondycją i miejscem, do którego się przynależy ( chociażby tylko z racji zamieszkania). Bo kimże jesteśmy bez znajomości swojej historii?
Teraz wsłuchajmy się w to, co zaczyna się dziać na scenie ( UWAGA : ze względów oczywistych scenariusz spektaklu różni się znacząco od niniejszego tekstu! ), a w razie niejasności poznawczych sięgnijmy do ,,Wybranych zagadnień z historii miasteczka”, które zebrałem i umieściłem w zakończeniu. Resztę wyłożą miejscowi historycy w powstającej monografii miasta.


*

POSTACIE DRAMATU


WODZIREJ – osoba niezbędna / nie tylko na balach /, dajmy na to jak Stańczyk u Matejki

PANI SPRZĄTAJĄCA i SŁUŻĄCA / w jednym egzemplarzu /

HRABIA – przypadkowy reprezentant rodziny Tyszkiewiczów

KSIĄDZ LUDWIK – ksiądz Ludwik Ruczka

PAN JÓZEF – Józef Zaliwski

PAN JULIAN - Julian Goslar

NOTABLE i OFICJALIŚCI miejscowi: Radca, Justycjariusz / sędzia /, Aktuariusz /pisarz sądowy / Koncepista /referent /, Konsyliarz / lekarz /, Aptekarz, Nauczyciel

ŻONY NOTABLI i OFICJALISTÓW miejscowych: Justycjariuszowa, Konsyliarzowa, Aptekarzowa / oraz inne niewymienione tu z godności persony /.

PANIE/DAMY - z Towarzystwa i nie tylko.

MIESZCZKI, MIESZCZANIE, PRZYJEZDNI, NIEZNAJOMI, MASKI - postacie co do których nic pewnego nie wiadomo

GOŚCIE – Prawdopodobnie znajomi Hrabiego

ŻOŁNIERZ – jaki jest, każdy widzi

FIAKIER – jak wyżej

DUCH ŁUCJI i MUZA

oraz INNI


**********************
RZECZ SIĘ ZACZYNA


DZIAD proszalny LIRNIK
/ przy zasłoniętej kurtynie siedzi na proscenium i śpiewa żałośliwie /

Niedaleko od Rzeszowa
Oj!
Jest miasteczko Kolbuszowa
Oj!
Był tu pałac na kanale
Oj!
Ale go już ni ma wcale...
Ojojojoj!

Rzemiosłem miasto słynęło
Oj!
Wszystko to już przeminęło
Oj!
Nikt tu o nim nie pamięta
Oj!
Choć niejeden chwalipięta...
Ojojojoj!

Świetne meble tu powstały
Oj!
Co świat cały zachwycały...
Oj!
Nie zostało po nich śladu
Oj!
Przez niepamięć dla pradziadów...
Ojojojoj!

Rżnęły kolbuszowskie skrzypki
Oj!
W Nilu sie pluskały rybki
Oj!
Byli lutnicy kaflarze
Oj!
Dziś ci nikt ich nie pokaże
Ojojojoj!

Były pany i wariaty...
Oj!
Porwał ich gdzieś czas srokaty
Oj!
Tylko Nil jak dawniej płynie...
Oj!
Skansen duma na równinie...
Ojojojoj!


/ odsłania się kurtyna /

AKT 1

SCENA 1


/ Urząd gminny na drugi dzień wieczorem po balu noworocznym. Pani Sprzątająca porządkuje zabałaganioną salę konferencyjną; zmiata serpentyny i konfetti itp. pomrukując do siebie:
„Naświnią, nasyfią, a ty człowieku nic tylko sprzątaj!”. Wchodzi pierwszy gość, we fraku, cylindrze ect. i podaje jej zaproszenie./


PANI SPRZĄTAJĄCA
Co jest? Czego tu?! Co?
Co mi tu ze śmieciem jakimś?!
Czyta
„Hr. Jerzy Tyszkiewicz.”
Ccie! Co też te ludzie nie wyprawiają po pijaku to głowa mała… A już mi stąd panie wczorajszy, bo miotłą pomogę!

GOŚĆ 1
/ wchodząc i mimochodem podając kapelusz Pani Sprzątającej/
Witam pana hrabiego.

HRABIA
Kłaniam panie Marcinie!

PANI SPRZĄTAJĄCA
/ troszkę zdezorientowana/
Drugi opóźniony… Hrabie mi się znalazły! Tu nie ma miejsca na głupoty, tu się pracuje! Nie widzą? Bierz pan czapke, kolege i pa!

GOŚĆ 2
/ wchodząc kłania się panom i mówi do Pani Sprzątającej /
Co taka nieogarnięta? Nie widzi, że goście się już schodzą? Już mi się przebrać i anonsować !

PANI SPRZĄTAJĄCA
No masz, ten nawet bez papierka lizie, a gada jak jaki naczelny derechtor… Ludzie, co sie tu wyprawia?!

GOŚĆ 2
Nie służby sprawa. Niech nie rezonuje. Niech anonsuje.

PANI SPRZĄTAJĄCA
/ z wściekłością/
Już ja ci dam wyzwiska antyfeministo!
/ zza kulis słychać strojenie skrzypiec i przygrywkę fletu/
A to co znowuż?! Żadnego szacunku dla urzędu. Nalezie się skądś jakichś alkoholików, co udają hrabiów, a zaś potem będzie wszystko na mnie jak zarzygają sale. Niedoczekanie wasze!
/ wybiega wygrażając miotłą /

GOŚC 1
/ po rozglądnięciu się mówi z niesmakiem/
Znajduję tu dziś, panie hrabio, wszystko jakby niedopracowane, niedokończone… Resursa nasza nieprzygotowana…Rzekłbym nawet, że wygląda raczej jak po balu, a nie przed nim.

HRABIA
Poniekąd panie Marcinie, jednakowoż wydaje się, że domeną naszego czasu jest właśnie rodzaj komedii dellarte. Przypadkowość i powierzchowność, co nie powinno nam psuć zabawy, nieprawdaż? Wszak przypadkowość bywa inspirująca. Bawmy się więc, póki trwa karnawał, nie bacząc na formę.

GOŚĆ 1
Faktem jest, że ostatnio forma skutecznie przysłania nam treści…

HRABIA
/ z półuśmiechem/
Bo takież to i treści! Gdyby były troszeczkę większe w żadnym razie nie dałyby się przysłonić.

GOŚĆ 2
Mówiąc między nami : przerost formy nad treścią najczęściej zdarza się u pięknych kobiet : zjawisko na zewnątrz, a wewnątrz pustynia.

ŻOŁNIERZ
/ w drzwiach /
A jak się zbłądzi na taką pustynię, to chce się już tylko pić. Czyli – do bufetu panowie! Żyje się raz!

GOŚĆ 3
Pije się raz.

ŻOŁNIERZ
/ ze śmiechem /
A to już niekoniecznie.

GOŚĆ 2
Ba! Bo jednakże ważniejszym jest – „jak”, niż „ile”.

ŻOŁNIERZ
U nas panowie, na placówce, kiedy się wróżyło czy kula pocałuje, czy bagnet ukłuje - wszystko było proste. A jak się już wylazło z transzei, to : - Wiwat panowie! Hura panowie! Żyje się - i basta!

GOŚĆ 3
/z pewnym przekąsem/
Ostrogami dzwoni…

ŻOŁNIERZ
A jakże! Bo w ułanie taka dusza…

FIAKIER
/ z tyłu /
Dzwonkiem dzwoni i się rusza.

ŻOŁNIERZ
/ze złością odwracając się/
Ot, cywilne ciele!... Byle co językiem miele.

FIAKIER
A cóż my tak w drzwiach stać będziem? Panów puszczam przodem… Grajki grać!

ŻOŁNIERZ
I to jest w pełni słuszne. Nie traćmy czasu po próżnicy, bo kur nam zapieje.
/ próbują wejść głębiej /

PANI SPRZĄTAJĄCA
/ wypadając z zaplecza/
Żadne „słuszne”, żadne tam – „grać!”. Stać mi tu! Ludzie, co wam odbiło? Zabawa noworoczna już była. BYŁA rozumią?! Chcieli, mogli przyjść! / plotkarsko / A opowiadają, że nawet sam pan starosta był na niej. Nie byłam – nie wiem. A kto by mnie tam zaprosił?… Inni byli… Sami ważni, znajomi. Pobawili się; powiem nawet, że więcej niż do rana… a dla mnie, jak zwykle, syf się został i musze go sprzątnąć przed tą całą konferencją budżetową. Siendą sobie i bedą radzić, wcale nie nad tym swoim budżetem, a nad tym, że brudno, i tyle uradzą, że znowuż dostane nagane. A że tego ichniego opierniczania nie lubie, tom się zebrała i od południa zasuwam, a tu jakieś darmozjady przeszkadzają w robocie. / żałośnie / Że to jakiejś cholery na was ni ma!

GOŚĆ 1
/ uspokajająco /
Ależ my wcale nie zamierzamy pani pognębiać, a raczej uwznioślić, że się tak patetycznie wyrażę.

PANI SPRZĄTAJĄCA
Słuchaj no przebierańcu jeden, ja jestem człowiekiem pracy i mnie żadne tam wzniosłości nie są potrzebne. Wystarczy, że nikt mi nie będzie przeszkadzał w robocie. A wy, jak macie pieniądze, a ja się nie pytam skąd macie, bo wiadomo, że nie z uczciwej harówy, to idźcie się dziś bawić gdzie indziej. Nie dość, że nic mi nie dajecie to jeszcze robote chcecie zabrać? Dzieci chleba pozbawić? Jasno się wyrażam?

HRABIA
Proszę wybaczyć, ale my z tym, o czym pani mówi nie mamy nic wspólnego. Mój ród od lat uprawia filantropię… Jak pamiętam nieledwie wczoraj, dałem swoim po korcu żyta na dom…A po pożarze rynku w dziewięćsetnym roku, któż inny, jak nie moja rodzina odbudowała go dając nań własną cegłę? Teraz przyszedłem spotkać przyjaciół, nic więcej; a tego pani starosty to nie znam. Kto on taki ten starosta?

PANI SPRZĄTAJĄCA
Panie jakiś tam, co tu udajesz tego tam, co to żył kiedyś w Weryni , a ze mnie sobie jaja robisz. Baw się pan kim innym. Dobrze? Kim - nie moja sprawa. Moja jest ta sala i dotąd ją mam pucować, aż się pan burmistrz będzie mógł w posadzce przeglądnąć, jak ta panienka z wierszyka w kałuży…

GOŚĆ 1
/ z zainteresowaniem/
Z wierszyka?

PANI SPRZĄTAJĄCA
No tego tam…
/dyga z zażenowaniem , potem wsparta na miotle recytuje /

Poranek

Było sobie miasteczko
Oczywiście nad rzeczką
Małe domki i mały ryneczek

Na ryneczku studzienka
Przy studzience panienka
Na jej główce bławatny wianeczek

Przegląda się w kałuży
Oczęta słodko mruży
I jak wiosna śmieje się do świata

Niczego jej nie trzeba
Nad ten kawałek nieba
Którym syci się myśl skrzydlata

Tylko to myśl tę psuje
Że kałuża paruje
I zostanie z niej szary piaseczek

Ale teraz nieduża
Jak lusterko kałuża…

/ tu się leciutko zacina w recytacji, jednak po chwili kontynuuje /

Zachwyca odbiciami.

Tymczasem młody panek
Wychynął był na ganek
I ziewając patrzy przed siebie

W koło codzienna nuda
Znowu nic się nie uda
Bo i co się udać tu może?

Woda burczy przy młynie
Świerszcz drze się w koniczynie
To są wszystkie tutejsze cuda

Marzeń bańka mydlana
Toczy się nadąsana
Wszak pęknie nim dzień przeminie

A tam panienka śpiewa
Szumią trzy gminne drzewa
Słońce ciurkiem na bruk się sypie

Już skrzypią okiennice
Postukują stolnice
No a komar bynajmniej nie rypie

/ urywa nagle i mówi bezradnie /
No, więcej nie pamiętam, żeby mnie kto zabił. Coś tam jeszcze było… / ze złością / A co ja wam tu będę wierszyki gadać. Dajcie wy mi raz święty spokój!

GOŚĆ 3
Owa! Ciekawe, ciekawe…

ŻOŁNIERZ
Ot, zmęczona życiem kobieta. Bo życie to tak czasami da w ten tego, że tylko wziąć i zamiatać!...A starosta pewnie weselny, bo czas radosny.

PANI SPRZĄTAJĄCA
Poszli mi wreszcie stąd, bo zacznę wyzywać!

GOŚĆ 2
/ do Pani Sprzątające podprowadzając ją do okna /
Co też tu wygaduje?! Może jest niezdrowa? Jakiś grzybek zaszkodził? Nie widzi, że zabawa dopiero się zacznie? Niech no popatrzy jakie tu wchodzą persony, jakie przed ganek zjeżdżają pojazdy?

/ zza kulisów słychać turkot kół, parskanie koni, strzelanie batów /

PANI SPRZĄTAJĄCA
/ z wahaniem /
Ja już nic nie wiem. No coś się tam faktycznie za oknem porusza …A i tu jakieś larwy z maskami idą… Zjawy czy jak? Duchy, czy co? Mamusia mi czytała bajkę o takim jednym co to go duchy dopadły i wodziły po świecie. I to nie żeby tylko teraz, ale i przedtem, a na końcu potem. No a tego to on się tak wystraszył, że się całkiem odmienił. Kure nawet kupił dla swojego robotnika…Taki się dobry zrobił. Jak to się nazywała ta bajka? Nie mogę sobie przypomnieć…

GOŚĆ 1
Może być, że „ Opowieść wigilijna” Dickensa?

PANI SPRZĄTAJĄCA
O to, to! / łzawo/
Panu też mamusia czytała?

GOŚĆ 2
Szanowni państwo, nie po to żeśmy tu przyszli żeby rozwodzić się nad byle czym…

ŻOŁNIERZ
Ot właśnie! To jak, wpuści nas paniusia, bo już pomarzliśmy na tym progu?

PANI SPRZĄTAJĄCA
/ całkiem skołowana /
Ale gdzie? Ale po co?

ŻOŁNIERZ
Gdzieżby jak nie na salę? A po co, to też wiadomo.

PANI SPRZĄTAJĄCA
/ łapie się za głowę widząc wychodzącą zza kulis orkiestrę /
Może być, że mi coś zaszkodziło…Co ja wczoraj jadłam?
/ z nagłą rezygnacją/
A róbcie se co chcecie…przebierańce. Byle by mi potem było czysto!
/ do siebie /
Chwile posiedzę na zapleczu, potem wrócę i dokończę sprzątanie.
/ wychodzi zgnębiona, orkiestra rżnie marsza /

Awatar użytkownika
eka
Posty: 12683
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

BAL /1

#2 Post autor: eka » 23 wrz 2020, 18:02

Momentami z "Weselem" się kojarzyło... ciekawy pomysł, żywe dialogi, więc tylko czekać na kolejną odsłonę.
Idea łącznia epok? Zobaczymy, co z niej wyniknie dla miasteczka:)

Awatar użytkownika
Lucile
Posty: 3665
Rejestracja: 23 wrz 2014, 00:12
Płeć:

BAL /1

#3 Post autor: Lucile » 23 wrz 2020, 20:08

Ryszard Sziler pisze:
23 wrz 2020, 10:04
A róbcie se co chcecie…przebierańce. Byle by mi potem było czysto!
Te słowa PANI SPRZĄTAJĄCEJ natychmiast skojarzyły mi się ze znakomitą piosenką Stanisławy Celińskiej - "Song sprzątaczki - jak one te ludzie brudzą".

https://www.youtube.com/watch?v=6AomRa3eWkw

Przeczytałam z ciekawością i już niecierpliwie czekam na rozwój wypadków.

Pozdrawiam serdecznie i bardzo się cieszę, że zechciałeś ponownie u nas zagościć,
L :)
Non quivis, qui vestem gestat tigridis, audax


[email protected]

Awatar użytkownika
Ryszard Sziler
Posty: 230
Rejestracja: 04 cze 2013, 09:00
Lokalizacja: Kolbuszowa
Płeć:
Kontakt:

BAL /1

#4 Post autor: Ryszard Sziler » 24 wrz 2020, 09:25

Miło, że ktoś to w ogóle czyta. :wstyd: Dziękuję :rosa: Pozdrawiam serdecznie Znajomych i :myśli: Nowopoznawanych :)
P.S. "Bal" , z konieczności trochę skrócony, wystawiliśmy w tamtym roku na scenie MDK w naszym miasteczku. Fragment tego spektaklu / teatru amatorskiego / można zobaczyć tutaj https://youtu.be/gKTAi0Hdd2Q

Awatar użytkownika
lczerwosz
Admin
Posty: 8393
Rejestracja: 31 paź 2011, 22:51

BAL /1

#5 Post autor: lczerwosz » 24 wrz 2020, 22:40

Zastanawia mnie, skąd się wzięła nazwa PANI SPRZĄTAJĄCA i dlaczego. Niewątpliwie jest to wyraz pewnego szacunku należnego ludziom pracującym. W sferze znaków i symboli, w werbalnej realizacji ideologii socjalizm był bardzo sprawny. Zamiast sprzątaczki czy służącej, które miały burżuazyjne konotacje i służyły podkreślaniu nierówności społecznych była pani. Dziś byłoby to antyfeministyczne, trzeba by używać pana sprzątającego, choć słowo używać nie jest tu właściwe. Wymyślono konserwatora powierzchni poziomych, co można łatwo zmieniać na konserwatorkę. Powinno to zaspokoić również, a może przede wszystkim firmy pracujące w trybie autsorsingu.

Bardzo się cieszę z prezentacji BALu.
Linki do wystawień w YT warto by umieścić w folderze I AKUSTYCZNIE->TEATR.
viewtopic.php?p=18192#p18192

Awatar użytkownika
Ryszard Sziler
Posty: 230
Rejestracja: 04 cze 2013, 09:00
Lokalizacja: Kolbuszowa
Płeć:
Kontakt:

BAL /1

#6 Post autor: Ryszard Sziler » 25 wrz 2020, 07:05

:rosa: Leszku, cała przyjemność po mojej / i zespołu teatralnego / stronie , jak to mówią :myśli: :vino: :) Nota bene mógłbym na yt zamieścić całe nagranie "Balu", ale mieliśmy dotąd tylko jedno przedstawienie, bo pojawił się świrus C19 :( ... ; a że mamy wielką ochotę powtórnie zagrać, więc nie chcę uprzedzać i zapeszać :no: A "zabawy słowne " z czasów Prl, to cudo samo w sobie. Te: "etuje na jaja", "skurzawki", " zwisy męskie podgardlane"...ech, łza się w oku kręci na wspomnienie tego bogactwa językowych innowacji :jez: "Pani Sprzątająca", to zaledwie nikły cień tamtych wspaniałości :(

ODPOWIEDZ

Wróć do „DRAMATY WIELOAKTOWE”