Kiedy nie chodziłem, nawet stać nie stałem,
już na taty rączkach siedziałem z zapałem.
Potem pierwsze kroczki niezdarne stawiałem,
jednak z tego roku nic nie spamiętałem.
Na koniku z drewna pobujać się chciałem,
główką uderzyłem… Ząbki? Rozbrat z ciałem.
Mamusia wstawiła, normalnie jadałem,
dentysta nie wierzył, jednak wróść im dałem.
Z wieku ze trzy latka wspomnień też nie miałem,
piesek mnie przewrócił, gdyż go ukochałem.
Choć był obcy piesio, zębisk nie poczułem,
pieski wyczuwają – miłość do nich czułem.
Kopaliśmy rowy (to już spamiętałem),
piasek mnie zasypał, z życiem się żegnałem.
Starszy brat odkopał, mamie nie gadałem,
gdyż braciszek nie chciał. Bratersko milczałem.
Już w późniejszych latach pamięć rozwijałem,
starszych o wspominki pytać nie musiałem.
Zawarłem je w książkach. Wcześniej, co nie znałem,
a mi napomknięto, tutaj napisałem.