Piętka chleba

Moderatorzy: alchemik, eka, Leon Gutner

Wiadomość
Autor
Miladora
Posty: 5628
Rejestracja: 01 lis 2011, 19:20
Lokalizacja: Kraków

Re: Piętka chleba

#11 Post autor: Miladora » 05 lut 2012, 0:54

stary krab pisze:to wykorzystam w ten sposób, że powstanie nowsza wersja Piętki
Niech powstanie, Krabuniu, bo takie opowieści warte są kultywowania. :)
Listeczek wyszczególnił powyżej fragmenty, gdzie można by rytm dopracować, więc postaram się jakieś małe sugestie do tego dołączyć, jako wstępne przykłady rozwiązań.

- Czy one spadają z nieba? - wystarczy zmienić szyk na:
- Czy spadają one z nieba?

- Po orce całe stajanie - masz ośmiozgłoskowca z 4/4, tu jest 5/3
wyzbierane. Tyle tego,
tato wywoził taczkami... - 5/3
Można najprościej:
- Całe w orce ich stajanie
wyzbierane. Tyle tego,
tato zwoził raz taczkami...

- To lepiej być siwą wroną, - na:
- Lepiej więc być siwą wroną,
co za pługiem glisty zbiera...

- Nie glisty, tylko dżdżownice...
- Turkucie, pędraki białe.
Można:
- Glisty? Prędzej już dżdżownice...
- I turkucie, larwy białe.

- Jej to nie robi różnicy, - zmiana szyku:
- Jej nie robi to różnicy,

- Tak. Gdzieś nad morzem koczują, - na:
- Tak. Za morzem gdzieś koczują,

- wędrują wiele miesięcy...
- Tęsknota je pewnie dręczy.
Można:
- krążą tak już od miesięcy...
- Pewnie je tęsknota dręczy.

- Najwidoczniej. Na przedwiośniu
znów nam gwiżdżą tak radośnie, - tu bym usunęła "tak", bo jest powyżej:
- Najwidoczniej. Na przedwiośniu
znowu gwiżdżą nam radośnie,

- Śpiewają w polu i w lesie... - na:
- Śpiewy w polu są i w lesie

- A jak się młode wyklują, - na:
- A jak młode się wyklują,
to zielone gąsienice
wkładają im w żółte dzioby. - tu się akcenty nie zgadzają, więc sugeruję:
ciągle kładą w żółte dzioby.
Jak ja teraz piętkę tobie!

Te sugestie, Krabuniu, to przykład wyrównania rytmu, ale jeżeli będą Ci pasować, to po prostu weź. :)
Możesz w drugiej wersji podłożyć je w odpowiednich miejscach i sprawdzić w głośnym czytaniu jak wiersz płynie.
A gdybyś coś zmieniał, to staraj się trzymać średniówki 4/4.
I będzie już w każdym calu melodyjna opowieść o chlebie. :)

Dobrego :vino:
Zawsze tkwi we mnie coś,
co nie przestaje się uśmiechać.

(Romain Gary - Obietnica poranka)

Awatar użytkownika
skaranie boskie
Administrator
Posty: 12690
Rejestracja: 29 paź 2011, 0:50
Lokalizacja: wieś

Re: Piętka chleba

#12 Post autor: skaranie boskie » 06 lut 2012, 22:13

Rzadko mi się to zdarza, ale tym razem pozwolę sobie mieć odmienne zdanie od Miladory i E_14ście.
Ten wiersz jest opowieścią o rozmowie matki z dzieckiem.
Rzadko w takim przypadku występuje rytmika. Tu odstępstwa od rytmu nie wadzą, raczej nadają kolorytu. Może tylko taka, kulejąca rytmika umiejscawia wiersz bliżej wolnych, niż tradycyjnych, ale to jedyne zastrzeżenie.
Podoba mi się wiersz, Krabie.
A jak go czytałem to mi się przypomniało coś takiego.


W poniedziałek rano
Kosił ojciec siano,
kosił ojciec, kosił ja,
kosiliśmy obydwa.

A we wtorek rano
Grabił ojciec siano,
Grabił ojciec, grabił ja,
Grabiliśmy obydwa.

A we środę rano
Suszył ojciec siano,
Suszył ojciec, suszył ja,
Suszyliśmy obydwa.

A we czwartek rano
Zwoził ojciec siano,
Zwoził ojciec, zwoził ja,
Zwoziliśmy obydwa.

A zaś w piątek rano
Sprzedał ojciec siano,
Sprzedał ojciec, sprzedał ja,
Sprzedaliśmy obydwa.

A w sobotę rano
Przepił ojciec siano,
Przepił ojciec, przepił ja,
Przepiliśmy obydwa.

A niedzielę z rana
Już nie było siana,
Płakał ojciec, płakał ja,
Płakaliśmy obydwa.



Niby bez związku ale...

:beer: :beer: :beer:

stary krab
Posty: 567
Rejestracja: 01 lis 2011, 15:55

Re: Piętka chleba

#13 Post autor: stary krab » 07 lut 2012, 9:43

skaranie boskie pisze: A zaś w piątek rano
Sprzedał ojciec siano,
Sprzedał ojciec, sprzedał ja,
Sprzedaliśmy obydwa.
Do czwartku pamiętałem. Tego wierszyka uczył mnie ojciec. Mogę zanucić. ;) Dziękuję za przypomnienie.
Większość prac w polu wykonywali oboje, on i ona, jak w wierszu Stryjenka. Później, jak synek podrósł, bywało we troje. Młody poganiał krowy, a w zbiórki robił powrósła. Jak podrósł do parobczaka - pracowali obaj. A matka szykowała obiad. Albo karmiła kolejny, wrzeszczący dar od Boga.

Dodano -- 07 lut 2012, 8:54 --
Miladora pisze:Te sugestie, Krabuniu, to przykład wyrównania rytmu.
Serdecznie dziękuję. Wtedy nie dbałem o rytmikę. Nie znałem nawet pojęcia sylabotonika. I jakoś z tym żyłem, nawet czytałem na nielicznych spotkaniach.
Ale teraz, skoro wiem, a jeszcze Ty odwaliłaś za mnie robotę - posklejam tę drugą wersję.
To trochę tak, jak w przypadku, kiedy mieszczanin chciał być szlachcicem. Odkrył, że mówi prozą. :wstyd:

Dziękuję Milorciu. :rosa:

ODPOWIEDZ

Wróć do „TRADYCYJNE FORMY RYMOWANE”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości